piątek, 27 maja 2016

Ritter Sport, White + Crisp

Oj dzieje się u mnie ostatnio, dzieje.
 Holly śpi, obiad się piecze, a ja w końcu spięłam się w sobie i usiadłam do pisania. Nie miałam laptopa w rękach już hoho... ponad dwa tygodnie :D 
Wczoraj wróciłam z wycieczki, nie wierzę, że tak szybko wszystko mija, 30 dni do wakacji, teraz już szybko poleci, na szczęście, bo nie wytrzymuję. Chyba stęskniłam się za tym blogiem, za waszymi wpisami, ale jakoś nie mogę się w pełni skupić i piszę z milionem przecinków, ale co tam, spinam poślady i przechodzę do czegoś co podniesie nam poziom cukru we krwi. 

Próba napisania posta - podejście drugie. Może dziś się uda.

Dzień trzeci, 28 dni do wakacji, może w końcu uda mi się opisać tę czekoladę.


Długo za mną chodziła, albo raczej ja za nią bo w stacjonarnych sklepach w naszym kraju w tej wersji smakowej przewijała się jedynie ogromna 250 gramowa tablica, tę dorwałam na stronie decathlon, a jako że przesyłka nic nie kosztowała byłam niemal wniebowzięta. Data ważności spisana, miejsce w pudle znalezione, mogła więc wygodnie leżakować, aby po 6 miesiącach zostać skonsumowaną, a czy z radością? To się zaraz dowiecie. 
Trochę czasu nic nie pisałam, ale sposób i kolejność nie uległa zmianie, standardowo zacznę od opakowania, które urzekło mnie było ładne, proste i przejrzyste, zawierało wszystko co potrzeba włącznie z brzydkim śladem po naklejce, który jednak potrzebny już nie był. 
Biała czekolada prosto z Niemiec? Biała czekolada od Ritter Sport, od której zaczęłam swoją przygodę z tą firmą? Biała czekolada, która w połączeniu z orzechami zdobyła dziesiątkę (jeszcze w starej skali) i moje uwielbienie? Na pewno nie będzie gorzej niż pysznie myślałam i do oględzin przystąpiłam pełna entuzjazmu. 
Nigdy nie zrozumiem sposobu otwarcia czekolad RS, no bo kto i po co łamał by tabliczkę przed obejrzeniem? Ja swoją wydobyłam w stanie nienaruszonym, w takim samym też zostawiłam opakowanie - w kolekcji wyglądać musi ładnie xD.


Spód prezentuje się okazale i zaskakująco, bo nadzwyczaj ciemno, przepełniony płatkami kukurydzianymi i jak się później okazało chrupkami ryżowymi, tylko zachęca do jedzenia. Druga strona to znane już wszystkim 16 kostek z wytłoczonym logo, przez ciemne i grube kwadraciki prześwitują bogate w ilość dodatki. Nigdy, nawet przy gorzkiej czekoladzie, nie miałam takiego  problemu z podzieleniem na paski, do przełamania musiałam włożyć sporo wysiłku, później zagryźć zęby na widok miliona czekoladowo - płatkowych okruszków i łamać dalej.
Zapach nie jest wyraźny, zatrzymałam się przy nim kiedy kostka wędrowała do buzi, inaczej można go nawet pominąć. Mdły, słodko - cukrowy, delikatnie śmietankowy, następnie zaś waniliowy, ostatecznie królowało mleko w proszku. W końcu nadszedł czas jedzenia, najprzyjemniejszej części - choć nie zawsze. Zębom poddała się łatwiej niż palcom, płatki trzeszczały w zębach ogromnie, ale słodycz nie zostawała w tyle. Początkowo jest smacznie, jednak im dłużej cząstka była w ustach i im mniej jej zostaje tym jest gorzej - coraz bardziej cukrowo i tłusto w sposób później już niezbyt przyjemny. W pierwszej chwili mało czuć smaku, później jest słodycz i mleko w proszku, dochodzi tłustość, jakaś sztuczna wanilia (której wiem, nie ma w składzie), te dwa ostatnie elementy stają się coraz bardziej nachalne, w efekcie otrzymujemy nie tak bardzo tani biały wyrób, a smakiem równający się z tabliczkami z niskiej półki. 


Kawałek rozpuszczał się długo, jednak nie tworzył błotka, znikał szybko i z każdej stron kłuł podniebienie oraz język. Cornflakes, które zostały, zachowały chrupkość, nie złapały cienia wilgoci i nadal odznaczały się świeżością. Cienkie, lekkie, szorstkie, czekolada dzięki nim nie była AŻ tak słodka, a więc przyjemniejsza dla kubków smakowych. Podczas gryzienia było znacznie lepiej, mimo, że płatki nie szczędziły i były naprawdę twarde to jednak delikatna słoność spisała się i miejscami nie było fatalnie, ale nie sposób jest zjeść cały kwadrat jak to nie rzadko mi się zdarza :D
Cukier, szczypta śmietanki, mleko w proszku, sztuczna wanilia i tłustość, to wszystko wręcz męczy.
Całość jest świetnie chrupiąca, lecz mdła i zawodząca. 
Nie wiem czy teraz odebrałabym tak tę z całymi orzechami, ale tamta i zachwyt towarzyszący podczas jej jedzenia i twór z płatkami śniadaniowymi to dwa różne światy. 


Ocena: 3/6
Cena: 4,99
Gdzie kupiłam: Decathlon 
Kaloryczność: 538/100g
134 kcal w pasku



22 komentarze :

  1. Jak miło,ze wróciłaś!Oj,28 dni do wakacji,zeby tylko szybko zleciało! :D
    Jadłam czekoladę i mi smakowała,troche bardziej niz tobie-bo ja jestem bialoczekoladożercą XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz tylko do wystawienia ocen i poleci :D
      Ja również kocham białą czekoladę, no ale tej mówię nie.

      Usuń
  2. Oj tęskniłam! <3 U mnie też burzliwie staram się jakoś to życie poskładać.
    Tą tabliczkę znam, ale to chyba jedna z nielicznych RS, które są OKROPNE :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie, zdecydowanie to nie jest ritterka, którą chciałybyśmy wspominać :/ Sam cukier i tłuszcz :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś z pewnością im to nie wyszło :D

      Usuń
  4. Witoj :D Rozbawił mnie twój wstęp, taki bardzo życiowy xD
    Narobiłaś mi ochoty na tą czekoladę po pierwszych zdjęciach, natomiast gdy skońyczłam czytać recenzję ochota przeszła :P Mimo to wolę tą czekoladę dobrze wspominać.. Tą w sensie białego RS, bo z chrupkami kukurydzianymi go nie jadłam, ale ej.. To brzmi tak dobrze :D Jak Fin Carre z Lidla, też zapamiętam ją jako zacną ^-^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D
      Brzmi pysznie, uwielbiam kombinować więc zrobię i to, polecam także tobie. Kupię sobie dobrą białą czekoladę, rozpuszczę ją i wymieszam z cornflakes, do formy, 2h i gotowa :D

      Usuń
    2. O matko bosko, to zbrodnia dla ciała i figury, a mimo to chcę ją popełnić razem z tobą :D xd

      Usuń
    3. Haha, jaka tam zbrodnia, ja po prostu zbyt dobrze o nią dbam :D

      Usuń
  5. Lubię słodyczę i lubię chrupacze, ale raczej osobno. W czekoladach denerwują mnie twarde i duże kawałki czegokolwiek. Ale to biała to zawsze na plus. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie czasem też, ale nie zawsze, często je lubię :D

      Usuń
  6. bardzo lubi e wszelkie białe czekolady i te od Rittera też są dobre w białej wrsji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tę jadłaś? Ja też uwielbiam białą czekoladę :D

      Usuń
  7. Tęskniłam:) . Czekolada mnie nie kusi mimo tego,ze biała boje się,że mi porani podniebienie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się. Mdły zawód i dupa. Nikt i nic nie przekona mnie do białych Ritterów :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz boję się jeszcze raz kupić tą z orzechami.

      Usuń
  9. Mam dokładnie to samo z otwieraniem czekolad, naprawdę. :D
    *nierzadko
    6 miesięcy leżakowania w szufladzie zrobiły swoje i popsuły czekoladę. Według mnie jest przepyszna, aż tak, że nie mogłam się zdecydować czy lepsza od niej jest ciasteczkowa z orzechami. Kilka Ritterów czeka u mnie w półce na konsumpcję.
    Tez się tak zabieram do pisania postów i mi nie wychodzi. :< Mam za mało czasu w życiu tym. Za mało czasu na wszystko, co lubię. Trzeba pisac jak się wraca, dawać znać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, nawet nie zauważyłam :)
      Nie sądzę, tym bardziej, że tyle osób potwierdziło moją opinię, choć wolałabym abyś miała rację xD

      Usuń
  10. Mi udało się kupić te czekoladki w Lidlu ale zdecydowanie wolę ciemniejszą czekoladę ale i tak wygląda bardzo apetycznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o RS i połączenie czekolada+cornflakes, to mi również bardziej smakowała wersja ciemniejsza - mleczna :)

      Usuń

Podobał Ci się wpis? Masz odmienne zdanie, a może jakieś rady? Chętnie posłucham wszystkiego i wszystkich z osobna. Będzie mi miło, gdy zostawicie ślad swojej obecności ;)