środa, 10 lutego 2016

Mars, Milky Way

Okej, matma, ostatnia ławka, temat, którego po tygodniowej nieobecności nie czaję, a raczej to nawet nie wiem o czym mamy, warunki idealne do pisania. Stara kobieta coś paple, jest moją wychowawczynią, niestety, szczerze jej nienawidzę, mam pecha do wychowawców, brak kontaktu, brak ognisk, które scaliłyby klasę, a także godziny wychowawczej, jakiejś rozmowy, przecież zawsze można robić dodatkowe zadania z matmy, przecież powinniśmy być jej wdzięczni za dodatkową naukę, co z tego, że tego tematu nie było? Nie wiecie tego jeszcze, ale z was głąby, debile, nic nie umiecie, ale i tak macie zrobić to sami. Mogę wymieniać multum przykładów, ciągle zmienia zdanie, plącze się w swoich wypowiedziach, mówi coś, a za chwilę sama sobie przeczy. Ci którzy drą się na każdej lekcji, walą po pustych łbach i tak siedzą sobie w swojej grupce, a jak ja się zaśmieję, głośniej coś powiem to dostaję opierdol jakbym przed chwilą dusiła koleżankę z ławki, co ostatnio usłyszałam: "Z Darią nikt nie siedzi!" - no serio?! Przesadzanie jak w 1 klasie podstawówki? Czy to żarty? Co za dyskryminacja!  Ktoś coś zrobi, a ona ślepa obwinia kogoś innego i nie dopuszcza do siebie innej myśli. Ugh, jak ja tej kobiety nienawidzę. Jak ją widzę to żyć mi się odechciewa, mało jest osób, do których żywię takie uczucie i nie mam tu na myśli miłości i uwielbienia. Kto wpuścił ją do szkoły? Nie wiem czy ja również budzę w ludziach taką nienawiść, ale znam kilka osób, które denerwują mnie wszystkim, nawet nie potrafię konkretnie określić co takiego robią, ich sposób bycia, zachowanie, wszystko!! Do szału doprowadza mnie każdy milimetr ich ciała.  
Nie o tym miało być, ale co zrobię, chyba wstałam lewą nogą, ale każdy z nas ma takie dni, kiedy ma ochotę zastrzelić wszystkie ptaki bo ćwierkają. Ehh, jeszcze trzy godziny i do domu, szkoda tylko, że minuty ciągną się jak najgorsze godziny, do tego na domiar wszystkiego byłam pewna, że dziś jest piątek, a tu mamy środę, cudowna niespodzianka! :)

Coś głęboki okazał się mój "mały dołek", marzę już o feriach, o ogarnięciu w końcu samej siebie ;)

Ach jeszcze, dziś zauważyłam, że blogspot "zjadł" mi posta, nie wiem kiedy, jak, dlaczego. Ktoś z was miał coś takiego?

Przejdźmy w końcu do cukierków. 


Jako dziecko je lubiłam, ale nigdy najbardziej. Niebieskie opakowanie, napis, pomniejszona wersja, jak będzie smakować? Wygląda ładnie, małe, zgrabne prostokąty z wierzchu ozdobione są znaną wszystkim Marsową falą, pachną one słodko i mlecznie. Nadzienie jest jasno kremowe, a czekolada cienka, miękka i łatwo się oddziela. Położona na języku rozpływa się szybko, nieco grudkowo - nie robi niesamowitego błotka, a coraz mniejszą grudkę. Na początku czuć przyjemną gładką mleczność, ale z każdą chwilą jest coraz bardziej słodko i w efekcie naprawdę wysoko to zachodzi. 


Piankowe wnętrze jest puszyste, zaczyna rozpuszczać się już podczas gryzienia, trochę jakby oblepia zęby, Delikatne, mleczne i jeszcze słodsze od otoczki, chwilami jakby w tle przemknęła nuta wanilii. W całości oba smaki się mieszają, jest bardzo, bardzo słodko i mlecznie, do tego mięciutko i gładko. Rozpuszczająca się czekolada robi słodki i mleczny podkład, z każdą chwilą to pierwsze się nasila, w efekcie jest naprawdę mocno słodko, miękko i oblepiająco, chwilami aż drapie w gardle. Jednak nadal jest w nim pewna smaczna przyjemność, na pewno gorszy od Marsów, ale i tak wciągną mnie i zjadłam kilka sztuk, sentyment wziął górę, a także pomimo porządnego docukrzenia organizmu nie było źle :D


Ocena: 4/6 (chyba nieco naciągane - wybaczcie :D)
Cena: -
Gdzie kupiłam: zdjęłam z choinki :D
Kaloryczność: 454/100g
    około 40 kcal w cukierku 

25 komentarzy :

  1. Wiem o co ci chodzi! Text mam w klasie takie 2 osoby, Korea mnie wkurzaja swoim calkosztaltem! Ale oni sobie akurat zasluzyli na to, wiekosc osob za nimi nie przepada...
    A Milky Way rzeczywscie jest gorszy od Marsa :p dla mnie najlepszy jest Bounty, Twix i Snickers :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bounty zraził mnie do siebie w dzieciństwie i od tamtej pory go nie jadłam, dziwne, bo taki domowy uwielbiam, może czas kupić? :D

      Usuń
  2. Jako dziecko je absolutnie uwielbiałam i to był mój ukochany batonik, obecnie nadal go lubię choć z racji mojej obniżonej w porównaniu z okresem dziecięcym tolerancji na cukier jest już dla mnie zbyt słodki. Niemniej samych batoników - Snickers, Mars nie lubię, a tego bym zjadła z chęcią. :-) Choć oczywiście to Twix jest najlepszy, bo ma to co lubię najbardziej - karmel i ciastko. A jeszcze Twix white, który ma dodatkowo moją ukochaną białą czekoladę to już number 1. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie odwrotnie, Twix był kiedyś najniżej, najwyżej mars, później Milky Way i Snickers, teraz wszystko się wymieszało, Snickers powędrował na szczyt, za nim Twix, na końcu zaś uplasował się Milky Way :D

      Usuń
  3. dziś dostałam od koleżanki z pracy dwa cukierki milky waya i zjadłam, choć jakoś wybitnie za nimi nie przepadam :0

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że to nie mnie tak nienawidzisz. A jeśli chodzi o nauczycielkę to chyba Cię rozumiem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, ze o Tobie mowa, jesteś zaraz za matematyczką haha |:DD

      Usuń
  5. Wychowawca jest nauczycielką od matmy? O ludzie, współczuję :D Nie ma chyba nic gorszego! Moja uczy angielskiego, ale też jej szczerze nie znoszę :P Jest stara, nudna i czepliwa! Mam wrażenie, że do pracy idzie za karę, bo ciągle ma doły pod oczami i ciągle się kogoś czepia. No i wali od niej fajami, bo pali na każdej przerwie więc...niefajnie :P

    Milki Way? Nie dziękuję...to smak dzieciństwa, ale teraz już mi nie smakuje :( Choć i tak jest lepszy niż Mars :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w szkole jest "palarnia" dla nauczycieli (śmieszne, nie? :D) i jak otwierają drzwi to wali tak, ze masakra!

      Usuń
  6. Jako dziecko jadłam tylko batoniki - były ok :)Teraz są dla mnie o wiele za słodkie, wiec i cukierek by mi nie smakował ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo dzieci nie wiedzą co to zasłodzenie :D

      Usuń
  7. W pierwszym akapicie opisałaś fuzję moich dwóch nauczycielek, I-szej: od matmy, wychowawczyni, która zawsze i wszędzie napierdziela zadania xD I babki od polskiego, która nie zwraca uwagi na gadających CAŁY CZAS chłopaków, a mnie i koleżance za byle szept wstawiła jedynkę z wagą 8 :')) Najgorzej gdy są to nauczyciele z którymi spędzasz ( i będziesz spędzać) x godzin w tygodniu. Także współczuję ci twojej babki, zwłaszcza, że to wychowawczyni, aby się tylko przemęczyć nie?
    Uczucie, że ktoś cię wkurza samym swoim istnieniem jest strasznie beznadziejne, niestety też je znam. Jedynym wyjściem jest je przeczekać :/

    Milky Way'e (?) mogłyby dla mnie nie istnieć, a jeszcze w formie cukierków - o zgrozo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przetrwać i uciekać, szkoda tylko, ze do tego dochodzą jeszcze 2 godziny niemca -.-
      Mimo, że ocena wcale niska nie jest, ja również nie zauważyłabym ich braku.

      Usuń
  8. Postów mi nie zjada, za to komentarz już tak ;P A żem leniwa to nie chce mi się pisać jeszcze raz ;D Nic tam szczególnego i odkrywczego nie było, więc mała strata.

    Co do Milky Waya - u mnie plasował się zawsze w środku Marsowej stawki. Dobry, za słodki, bez polotu. No i najmniejszy, najlżejszy, co mnie trochę odrzucało też ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ach lenistwo. :D
      U mnie kiedyś był drugi, teraz spadł na ostatnie miejsce..

      Usuń
  9. Ja do matematyczek mam mega szczęście, przez co chyba matma stała się chyba moim ulubionym przedmiotem. :D
    Zawsze muszą się w szkole znaleźć jakieś kwiatki, niestety. ;)
    Batoniki - uwielbiałam, gdy byłam mała! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgaduję, ze teraz nawet na nie nie patrzysz? :D

      Usuń
  10. o matko naprawdę miałaś ciężki dzień, ale się nie dawaj :* :) Czy mi blogspot pożarł posta? Mwahahaha i to conaj mniej dwa razy, zawsze potem miałam takie wielkie oczy :D A z worda notorycznie recenzje giną w nieciekawych okolicznościach :)
    Super, a ja już wszystkie miniaturki wyjadłam nareszcie! Moja siostra kupuje kg w biebrze, a potem muszę wyjadać długo! Ostatnio tosty nawet sobie z nimi robiłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie fakt, że któregoś razu zmieniałam kolor czcionki w najstarszych postach nawet bym się nie zorientowała :DD
      Tosty z cukierkami? Na to nie wpadłam :D

      Usuń
    2. wsadź sobie kiedyś do środka zapiekanki pralinę/kinderke/czekoladkę/podpiecz w opiekaczu i spałaszuj... magia *__*

      Usuń
    3. Uwielbiam takie kanapki/tosty(?)zapiekane z nutellą, więc na pewno spróbuję :D

      Usuń
  11. Najbardziej podoba mi się to, gdzie kupiłaś te maluszki :D
    A milky waye w dzieciństwie uwielbiałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno Mikołaj, albo jakieś inne świąteczne "stworzenie" je tam zawiesiło :DD

      Usuń
  12. Ostatnia ławka brzmi znajomo :D Za to problemy z matmą już nie, ja sobie radziłam (tak na 4). Też uważam, że Mars jest lepszy od MW. W ogóle przez długie lata nie przepadałam za MW. ALE... zapraszam do mnie jutro ]:->

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako takich problemów z matmą nie mam, tylko z tą lekcją co mnie nie było, w tamtym roku miałam piąteczkę :DD
      Aż jestem ciekawa co tam przygotowałaś :D

      Usuń

Podobał Ci się wpis? Masz odmienne zdanie, a może jakieś rady? Chętnie posłucham wszystkiego i wszystkich z osobna. Będzie mi miło, gdy zostawicie ślad swojej obecności ;)