środa, 13 lipca 2016

El Almendro, TURRON Crocanti con Chocolate

Przepraszam was za przerwę, nie mogłam się zebrać do pisania. 

Przejrzałam ostatnio swoje zbiory i lekko się załamałam, w najgorętszym okresie w roku, kiedy wszystko co zawiera czekoladę płynie, ja posiadam ponad 40 tabliczek, aż boję się pomyśleć, jak niektóre z nich mogą wyglądać. 

Kocham mój Kaufland,dziś kupiłam kolejne Haageny za 9,60 :D

Trzecie podejście.
Dziś wydarzyło się coś, co chyba zadecydowało o wszystkim, naprawiło choć po części błędy przeszłości, ale nie będę o tym pisać. Zaczynam nowe życie, teraz wiem to na pewno, może w końcu odnajdę swoje miejsce w świecie :)


Kartonik jest ładny, nie przesadzony i zawiera wszystko to co powinien, nie jednemu się spodoba, ale na mnie osobiście nie wywarł takiego wrażenia, jak czarna folia ozdobiona złotymi napisami "turron", która chroniła produkt. Wyjęłam podłużny, migdałowy bloczek, pięknie złoty i błyszczący, niczym sztabka złota, od spodu oblany mleczną czekoladą, a żeby nie było zbyt dużo plusów potwornie się lepi i jeszcze gorzej łamie - naprawdę trudno go podzielić, jest niezwykle twardy, mocno chwyciłam go dłońmi (boże jak to brzmi!), w końcu uległ,  już mi się nie podoba :)
Nie spieszno mi było z próbowaniem, dlatego zaciągnęłam się jeszcze zapachem, świeżym, migdałowym, później słodkim w sposób typowo syropowy, lecz nadal przyjemnym. Trzeba się z nim zmierzyć prawda?


Pierwszy gryz i o boże! Moje zęby! Już lepiej jest łamać, bo chcąc się wgryźć w kawałek można stracić zęby, a chyba nikt nie chce pozostać bez jedynek ;) W buzi jest o wiele łatwiejszym kąskiem, po podniebieniu rozeszła się mleczność, nie za słodka, zrobiło się czekoladowo, mlecznie, migdałowo i nie za słodko. Kakao nie chce się nam pokazać, na szczęście syrop zlepiający całe orzechy także. No dobra, trzeba spróbować oddzielnie. Oczywiście zaczęłam od miękkiej czekolady, najłatwiej jest się z nią rozprawić. Cienka, błotnista i bardzo mleczna, nie jest za słodka, lecz wyraźnie, nie wyczułam kakao, błoga mleczność przejęła pałeczkę. Zdziwiło mnie to, ale jest naprawdę smaczna. 
Jak się okazało była odseparowana od części właściwej listkiem wafla, był on niczym papier, sztywny i mocno przyklejony, nie udało mi się go odkleić. 


Została mi już tylko ona, złota "masa". Jak już mówiłam twarda, skamieniała, w pierwszym odczuciu wyraźnie miodowo - syropowa, słodka mocno, ale nie nadto. Po krótkiej chwili uderzyła mnie świeżość, zlepek chrupną raz, drugi, na pierwszy plan wysunęły się orzechy, delikatnie prażone i świetne, to one grają tu pierwsze skrzypce. 
Czekolada okazała się smaczna, papierowy wafelek zupełnie zbędny, a migdały świeże i pyszne. 
Największą wadą Turron'a jest okropna twardość, osoby z mało wrażliwymi zębami mogą to spokojnie wybaczyć, bo smak jest naprawdę fajny. Początkowo wysuwa się mleczność, jednak zaraz pierwsze miejsce zajmują migdały, podczas gdy czekolada znika, świeży, prażony smak zostaje do końca, a szklisty, bursztynowy, wręcz landrynkowy "klej" nie próbuje wyjść na prowadzenie. 
To po prostu porcja dużych i świeżych migdałów w słodkiej otoczce, prosto, twardo i smacznie.
Konsumpcję zakończyłam zadowolona, ale z bolącymi zębami i brudnymi, lepiącymi paluchami. 


Ocena: 5-/6
Cena: mama kupiła, nie mam pojęcia :)
Gdzie kupiłam: Biedronka
Kaloryczność: 547/100g


19 komentarzy :

  1. U mnie podobnie, ale na szczęście rodzina wspiera i zjada mi połowę :D
    A to cudo - jadłabym! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ode mnie mama bierze pasek, czasem wcale :)

      Usuń
  2. Serio takie cudo było/jest w Biedronce? O mamo <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej chyba nawet nadal jest :)

      Usuń
    2. U mnie to "cudo" było kilka tygodni temu, jak był tydzień hiszpański - o ile się nie mylę :)

      Usuń
  3. Jadłam coś podobnego z tygodnia greckiego w lidlu tylko to było chyba coś na bazie chałwy? Hmm nie przepadam za twardymi dodatkami w czekoladach więc miałabym z nią problem. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turron jest w dwóch wersjach - kruchej z całymi migdalami, a także miękkiej i ciągnącej z migdałami utartymi na pastę, czyli podobnie jak chałwa :)

      Usuń
  4. Nie jestem fanką takich konsystencji, a ostatnio wcinam migdały 'na sucho', kupiłam jakieś nieziemsko słodkie :D Jednak jak na produkt z Biedronki klasa wygląd i opakowanie :)
    40 tabliczek?! Kuźwa, chcę :D Ja mam trzy xD

    Fajnie że Ci się w końcu układa :) Oby tak dalej!


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdradź jakie te tabliczki:)

      Usuń
    2. Dwie Cemoi (wstyd bo takie same, ale promocja :D) i boską J.D Gross z Lidla :)

      Usuń
    3. Hmm, chcesz? Ja też chciałam mieć duży wybór słodyczy.. kiedy zaczynałam pisać blog, a teraz? Trochę tego za dużo :D
      Mogę Ci kilka oddać, ale wiesz, te najmniej interesujące, zapewne zupełnie nie w Twoim guście haha :D

      Usuń
    4. Hej ja teraz jem jak rakieta, nadszedł mnie prawdziwy bum na słodycze.. Serio mówisz czy kaczkę podpuszczasz? xD

      Usuń
    5. Haha <3
      Serio że Ci nie posmakują?

      Usuń
  5. Bardzo lubię turrony :)
    P.s ale tu jest u Ciebie fajnie :) Zostaję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, do zobaczenia :D

      Usuń
  6. Wahałyśmy się nad kupnem ale czujemy, że nasze ząbki by nas za to znienawidziły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie lepiej nie ryzykować :)

      Usuń
  7. Lubię swoje zęby:) więc dziękuje za to cudo:) . Magio cukru ile masz czekolad 40 szt ? to ja kiedyś miałam 20szt i mój mąż pukał się w czoło. Pochwal sie co tam zgromadziłas?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 43 dokładnie :) Ja już też pukam się w czoło, całą pięścią :D Kilka Lindtow, 2 Cadbury, pare Ritterów, 3 Schogetten, długo by wymieniać :)

      Usuń

Podobał Ci się wpis? Masz odmienne zdanie, a może jakieś rady? Chętnie posłucham wszystkiego i wszystkich z osobna. Będzie mi miło, gdy zostawicie ślad swojej obecności ;)