poniedziałek, 14 marca 2016

Gelatelli, Master of Taste Pretty Peanut Butter

Co to się ze mną dzieje... Nawet na matmie nie mam weny, nawet na matmie nie mam o czym pisać! 
Ja nie wierzę, to zwyczajnie nie możliwe! 
Ale jutro jedziemy do teatru, pewnie, ba na pewno mnie coś wkurzy, zdenerwuje, coś wzbudzi moją krytykę, bądź zainteresowanie, powinnam mieć o czym się wygadać. 
Ach pewnie jaka sztuka zapytacie? Otóż pani od polskiego postanowiła zabrać nas na Małego Księcia, nie powiem, to chyba najlepsza z lektur, jakie czytałam (żebym ja jeszcze je czytała :D)


W końcu je zdobyłam, nie mogły długo czekać, otworzyłam więc już dziś, wrażeniami postanowiłam podzielić się tego samego dnia, a nóż ktoś z was jeszcze ich nie próbował, może przekonam go i jutro pobiegnie do sklepu, odkryje swoją miłość, będzie czekał, aż pojawi się kolejny raz i nie opuści pudełeczka z masło orzechową (?), lodową dobrocią, dopóki nie znajdzie nowszego, lepszego modelu? 
Pomijając ich pochlebne opinie zalewające mnie i internety z każdej strony, pomijając smaki, które już z nazwy wróżą smaczne doznania, do zakupu przyciąga także opakowanie. Iście amerykańskie, kolorowe, do tego szczypta humoru i ja, mimo, iż wolę ciemne, stonowane, jestem kupiona. Nie zwlekałam długo, folia ochronna wylądowała w koszu, średniej wielkości pudełko wypełnione było po brzegi. Jasno karmelowa(?!) masa nakropiona została większymi, jak i mniejszymi kawałkami czekolady, a także kilkoma złocisto brązowymi. Zanim sięgnęłam po łyżeczkę lody wylądowały przed moim nosem, pachną typowym, pysznym masłem orzechowym, delikatnie słono, jednak przez mocne zmrożenie nie jest to silne. Narzędzie zbrodni wylądowało w tafli, okazała się twarda, lecz nie skamieniała, początkowo z lekkim trudem nabrałam produkt. Im dalej się zagłębiałam tym większe skarby wydobywałam, jednak o tym za chwilę. 


Zmrożony twór okazał się śmietankowy, gęsty, mocno słodki, jednak na razie miał mało smaku, postanowiłam więc wziąć się za dodatki. Wyjęłam pierwszy, ogromny, ciemny kawałek, naprawdę duży, a takich (jak na drugiej łyżeczce) było znacznie więcej. Pozornie twardy, lecz zębom ulega szybko i łatwo, daje o sobie znać czekolada, niezaprzeczalnie mleczna, słodka, przez zimno pozbawiona głębi, jednak nadal przyjemna, z jej środka wydobywa się masło orzechowe, zwarte, ale na języku rozpływa się rzadziej od lodowej otoczki,wyraźnie fistaszkowe, a także lekko słone. Grzebałam, jakkolwiek głupio to brzmi, dalej, trafiłam na zastygłą, sporą grudkę samego kremu, w smaku była ona identyczna, aczkolwiek bardziej zmrożona, lekko krucha, pod wpływem ciepła jamy ustnej znów robiła się gęsta i tłusto fistaszkowa. Mimo wielkości dodatków były one dobrze połączone z resztą, przez to trudno jest ją zdrapać, więc wybaczcie jeśli zdjęcia nie są idealne, ale tyle się trudziłam, że w końcu lody same zaczęły spływać z kawałków :D
Chrupkich, po chwili rozpływających się elementów jest na tyle dużo, że zapomniałam o samej masie lodowej, którą zostawiłam na koniec aby zmiękła. 


Wciąż była gęsta, zwarta i ciężka, delikatnie proszkowa, jednak wydała mi się bardziej mleczna niż kremowa (chodzi o śmietankę kremówkę), pojawiły się także większe plusy, wyłoniła się delikatnie słona nuta, przed nią stały fistaszki, lekko goryczkowate, w smaku mocne, lecz przy tym trochę przyćmione. 
Delikatna, kremowa jeśli chodzi o konsystencję, z charakterkiem jeśli mówimy o smaku, mimo to nie wybija się na przód, jakby pole do popisu zostawiała elementom dodatkowym w postaci pokrojonych babeczek a'la Reese's, oraz bryłkom zastygłego masła arachidowego. 
Łyżka wpakowana do ust zawierająca wszystko to co mamy w pudełku początkowo kilka razy, lekko chrupie, następnie rozlewa się na języku gęsto kremowo, delikatnie proszkowo, kubki smakowe raczy wysoką, lecz nieprzesadzoną słodyczą, następne do głosu dochodzą orzechy, których smak podkręca mała szczypta soli. Masło orzechowe dodaje plus orzechowej całości, dostarcza za razem odrobinkę białej śmierci (nie mówię o cukrze ;)), czekolada natomiast podkręca mleczny odbiór całości. 
Pozytywnie zaskoczyły mnie duże kawałki mlecznych babeczek, do tego zastygłe masło orzechowe, a to wszystko w genialnej ilości, niestety trochę zawiodła masa lodowa, mogłaby być mniej słodka, a bardziej fistaszkowa, nie obraziłabym się także na większą szczyptę soli. 
Na końcu wyłoniłam także orzechy, nieco się zgubiły, ale nie pominę ich, małe kawałeczki plątały się między zębami, wydaje mi się, że wcześniej zostały podprażone, na marne, gdyż złapały wilgoć. 
Ogólnie smacznie, wiedziałam co jem, zęby były zadowolone, jednak słodycz momentami zbytnio chciała wysunąć się na prowadzenie. 
Raczej nie szalałabym z nimi tak jak inni, kiedyś kupię ponownie, ale nie cały czas, nie dużo. 


 Ocena: 5/6
Cena: 9.99
Gdzie kupiłam: Lidl
Kaloryczność: 277/100g



34 komentarze :

  1. Fajnie Ci, ja ostatnio na wycieczce szkolnej byłam rok temu...nasza szkoła kompletnie nic nie organizuje, bo cytuje : ''w liceum trzeba się dużo uczyć, a każda lekcja jest na wagę złota'' tsa :/
    BOŻE JA MUSZE JE MIEĆ *O*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję, ale u nas też jak ma przepaść jakakolwiek lekcja z wychowawczynią to jak koniec świata.

      Usuń
  2. Bardzo, bardzo je lubie, sa wrecz identyczne jak Ben&Jerrys o tym smaku! *-*a sprobuj jeszcze ciasteczkowych, bo wedlug mnie one text wymiatają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciasteczkowe najprawdopodobniej będą jako drugie :D
      Ben&Jerrys też na pewno spróbuję!

      Usuń
  3. Planuję je kiedyś kupić, ale bez pośpiechu, bo w zimie nie jadam lodów, jakem zmarźluch ;p a już inne zagracają zamrażalkę i czekają na ocieplenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze mam problem, które wole - te czy ciasteczkowe. Obydwa są dla mnie genialne, słodkie jak nie wiem co ale przy tym przepyszne. W zależności od ochoty na słodkie raz jedne mi smakują bardziej wtedy kiedy mam ochotę bardziej na cukier, a czasem właśnie te, które są mniej słodkie. Polecam je jednak każdemu! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciasteczkowe niedługo, po cichu liczę, że posmakują mi bardziej.

      Usuń
  5. AAA! normalnie jestem zazdrosna!:D Kupiłam je wczoraj i muszę czekać ze spróbowaniem:*
    Cudny wpis jak zawsze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze tylko półtora tygodnia, dasz radę ;)
      Dziękuję.

      Usuń
  6. Jadłam te lody,napaliłam się na nie jak nie wiem i co mi nie smakowały:(

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham je!!! (czyli Monika, bo Angela jakoś już za nimi nie przepada)
    Jedyne o przeszkadza to fakt, że są bardzo wodniste, to znaczy rozpuszczając się nie tworzą fajnej pulchnej pianki tylko samą wodę :/ Ale po za tym to mam do nich słabość :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżby pierwsza różnica między wam? :D

      Usuń
    2. Takie malutkie się zdarzają :D Ale jak przychodzi co do czego to i tak Angelika mi je podkrada :P

      Usuń
    3. Bo jak już w domu są to żal nie wziąć choć łyżeczki :DD

      Usuń
  8. Meh, mnie nie zachwyciły. Były dobre, ale brakowało im jaja.

    OdpowiedzUsuń
  9. Niech moją oceną tych lodów, tego konkretnego smaku, niech będzie to, że chwilę po ósmej wczoraj stałam już z kilkoma kubełkami przy kasie w Lidlu. :DDD Ostatnim razem wszystkie mi wykupili, kiedy byłam po szkole. ;/ (to znaczy, ja mam wrażenie, że to jakaś ściema była, że na moje miasto, w obu Lidlach dali tych lodów trochę za mało, bo tym razem po szkole nadal było praktycznie tyle samo lodów co rano).
    Nie mam jakiejś miłości do normalnych słodyczy, ale lody, przede wszystkim o smaku masła orzechowego), oreo i reese's kocham. :DD Hihihih. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, miałaś na dziewiątą, czy odpuściłaś lekcje?

      Usuń
    2. Jedyny dzień, w którym mam na 8.55 :D

      Usuń
  10. Wierzę że Twoja zagubiona wena powróci, musi! Z resztą wcale nie widze by uleciala, dalej czyta się Cię tu z wieeeelką ciekawością :)
    Co do lodów, nie są moim amerykańskim numerem jeden.. I podzielam Twoje zdanie. Są bo są. :) Lepsze niż nudne śmetanowce z półek sklepowych jednak .. No :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, to miłe :D
      ...mogło być lepiej :)

      Usuń
  11. Zdjęcie z serduszkiem *,*
    Pamiętam że mi smakowały, ale jakoś nie powalająco. A to masło orzechowe, to POWINNO być powalające :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, jakby nałożyć do kubka, dodać dwie łychy masła to byłoby prawie idealnie :D

      Usuń
  12. Jeszcze nie jadłam żadnych lodów z amerykańskiego, ale w końcu to zmienię. Teraz mam za to ochotę na teatr :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I za jakie weźmiesz się na początku? :)

      Usuń
    2. Cholera wie, ale pewnie PB, bo to rzadki wariant smakowy na polskiej scenie lodowej.

      Usuń
  13. Ohhh bardzo chciałabym ich spróbować i przekonać się czy faktycznie są takie dobre jak wszyscy piszą. Niestety u mnie problem ze sklepem :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj biedna, ja też mam problem z wieloma sklepami :(

      Usuń

Podobał Ci się wpis? Masz odmienne zdanie, a może jakieś rady? Chętnie posłucham wszystkiego i wszystkich z osobna. Będzie mi miło, gdy zostawicie ślad swojej obecności ;)