czwartek, 31 marca 2016

Mondelez, Cadbury Creme Egg

Co za tragiczna pogoda, nienawidzę takiej, siedzę w szkole patrzę przez okno, widzę słońce, super, można wyjść, w końcu włożę rolki po zimie, zdjęcia ładne wyjdą, humor od razu lepszy, same plusy. 
Ostatni dzwonek, zakładam buty, lżejszą kurtkę, ale nie, nie mogę iść rozpięta, nie mogę biec do domu jak na skrzydłach, bo ciężkie ciemne chmury wiszą nad głową, chłodny wiatr przeszywa mnie od stóp aż po czubek głowy, przez taką pogodę snuję się po chodniku jakbym była co najmniej 20 kilogramów cięższa.
.....<tu dopowiedzcie sobie resztę historii, bo nie mam czasu>...
Dobra, koniec bo już późno, a mnie zaraz zabije czkawka, a jak nie ona to sama pójdę po pistolet bo czkam(?) już dobre pół godziny.

Jajeczno - figrukowy plan został zmiażdżony, wpisy z jaskrawych i kolorowo pastelowych opakowań skończyć się miały wczoraj wieczorem, albo dokładniej dziś wieczorem ostatni miał być zmieniony ze strony głównej przez coś mniej słodkiego, ale plan wziął w łeb i przede mną, jak i wami jeszcze 3 słodko jajeczne paczki, dam nam jednak odpocząć, przynajmniej tydzień :D


To opakowanie podoba mi się już dużo bardziej niż żółć z wczorajszego wpisu, intensywne barwy, napis i dynamika, totalne przeciwieństwo tego co mi się podoba (czarne, matowe, stonowane), ale skutecznie przykuwa wzrok. Otworzyłam je wspomagając się nożyczkami, jednak żeby nie było - ja i me muskuły dalibyśmy radę, pozytywnie zaskoczyło mnie to co zobaczyłam, osiem kolorowych pazłotek, w które zawinięte były duże jajka, przygotowana byłam na sztuki luzem wrzucone do paczki. Odwinęłam jedno z nich rwąc przy tym delikatne sreberko, oczy dostrzegły całkiem ładne zdobienie, logo Cadbury po dwóch stronach, któremu towarzyszyły dwie gwiazdki. Przed rozkrojeniem przybliżyłam je do nosa, pachnie typowo proszkowo mlecznie, za co odpowiedzialny jest biały proszek, tu nie ma zaskoczenia. Oddziela się łatwo, nie tylko połówki, ale i czekolada, a także środek. Naprawdę bardzo gruba otoczka skrywa dwukolorowe wnętrze, prawdziwie jajeczne. 


Zdziwiło mnie to, że pierwsze, które rozdzieliłam było suche, konsystencji znienawidzonego marcepanu, albo raczej suchej, jednak wciąż wilgotnej krówki, a dopiero drugie takie, na jakie się nastawiłam - gęste, chyba nawet jeszcze nie mogę nazwać go półpłynnym, lepkie i lekko ciągnące. No dobra, próbujemy. 
Daruję sobie opisywanie maksymalnie mlecznej, błotnistej, słodkiej czekolady, bo jet taka jak w dużej większości produktów Cadbury, ma charakterystyczny smak mleka w proszku. Po więcej możecie cofnąć się do innych recenzji, ale podkreślam nie do Winter Edition, gdyż trochę się różnią. Od suchego nadzienia oddziela się idealnie. Proszkowe, i cukrowe, poprawka, w smaku bardzo cukrowe. Obie części mają taką samą konsystencję, są tak samo ziarniste, ale mam wrażenie, że biała ma nieco mniej cukrowego smaku, co jednak nie znaczy, że o mega słodyczy możemy zapomnieć. Struktura ta jest ciekawa, ale nie genialna. 
Oblizałam palce i wzięłam się za kolejne, tym razem płynniejsze jajo. Z odseparowaniem czekolady już nie było tak prosto, a palce podczas tej próby oblepiły się nadzieniem, już wolę poprzednie. 



Zaczęłam od najjaśniejszego elementu, którego w obu nadzianych przypadkach (dla jasności przypomnę: a'la krówka i gęste półpłynne) jest znacznie więcej. Gęste,  słodkie, proszkowe, tak jakby osadza się na języku, no dziwne, dziwne. Znów wyłapałam różnicę pomiędzy kolorami, czy to wymysł mojej wyobraźni? Jest aż tak bujna? Pomarańczowe znów jest ciut mocniej cukrowe, ma bliżej nieokreślony posmak, trochę taki bez wyrazu, nieco może sztucznawy, ale wciąż obie części w smaku lepsze są niż te wyschnięte, które choć interesowały teksturą, to sprawiały wrażenie skoncentrowanych, jakby cukier skrystalizował się z większej powierzchni. 
Całość z jednej strony jest super mleczna, gruba otoczka łatwo ulega zębom, jest przyjemnie i smacznie, z drugiej zaś glutowo - proszkowo/sucho-krówkowo(to akurat całkiem mi się podoba)-marcepanowo w konsystencji, a strasznie nieprzyjemnie cukrowo w smaku. 
Części te są oddzielne, niespójne, jedno sobie drugie sobie. Za sprawą grubej warstwy (za co bardzo dziękuję) przeważa czekolada, jej mleczność i błotko wprost uwielbiam, lecz nie cały czas jest kolorowo, gdyż musiały pojawić się momenty, kiedy środek dochodził do głosu, wylewał się na język, bądź zwyczajnie odsłaniał się, wchodził pod ząb sam, bez osłony, wtedy dawał po kubkach smakowych cukrowością, smakiem typowym dla lukru, raz niezastygłego, później w postaci już zaschniętej. Nie umiem powiedzieć, nie pamiętam, których trafiło się więcej. 
Nie wiem co z z nimi zrobić, poważnie, czekolada uratowała całość, nadzienie było na drugim miejscu, jednak muszę pod uwagę wziąć jego smak. To wyliczanka.. Wpadła bomba...
Co ja gadam, niech będzie w połowie skali. 


Ocena: 3/6
Kaloryczność: 460/100g



16 komentarzy :

  1. hmmm jakos juz mam niestrawnosc od tych czekoladowych jajek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jadłam, znam i całym sercem nienawidzę! Te jajka wymyślił szatan :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, tu było tyle dobrze, że więcej czekolady niż w tych co jadłaś ty :D

      Usuń
  3. Rzeczywiście opakowanie ładniejsze niż wczorajsze. Szkoda, że jajeczka tak słabo wypadly-ratuje czekolada jak zawsze XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że było jej dużo :D i nie zgodzę się, że jak zawsze ;)

      Usuń
  4. Ja przynajmniej patrzę na tę pogodę z okien własnego domu :D A o jajkach za dużo nie piszę, a w sumie to nic, bo u mnie w drugiej połowie kwietnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Ci dobrze :)
      Czekam i hejt wyczuwam :D

      Usuń
  5. Wygląda to obrzydliwie, ale doskonale mogę sobie wyobrazić jak to smakuje - cukrowo, słodko i bez polotu. Czyli typowy słodycz od tej marki. :D Bo nie oszukujmy się, wyroby mają dobre - po prostu coś w sam raz na ochotę na słodkie, ale bez jakiegoś nie wiadomo jakiego pomysłu. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekoladę ich lubię, ale pomysły? W sumie to tak jak z Milką ;)

      Usuń
  6. Znam, recenzowałam, nienawidzę. Spodziewałam się mlecznego nadzienia, a dostałam czysty lukier. Nie wiem czemu to jest popularne w UK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popularne chyba tylko dlatego, że od Cadbury xD

      Usuń
  7. Te jajeczka też nie są w naszym klimacie ;) Chociaż jakby je tak trochę rozpuścić w gorzkiej herbacie? :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze mnie ciekawiło co jest w środku.. No i już nie jestem ciekawa :p

    OdpowiedzUsuń

Podobał Ci się wpis? Masz odmienne zdanie, a może jakieś rady? Chętnie posłucham wszystkiego i wszystkich z osobna. Będzie mi miło, gdy zostawicie ślad swojej obecności ;)