środa, 30 marca 2016

Mondelez, Mini Eggs Milka vs Cadbury

Już trzeci raz skasowałam wstęp do dzisiejszej notki, kolejny raz myślę jak zacząć, już jakiś czas sporą trudność sprawia mi napisanie wprowadzenia do wpisu, kilka razy chciałam wylać to co czuję, ale wiem, że lepiej nie przekraczać granicy. Co zrobić, co zrobić, od jutra chciałabym wkroczyć w nowy etap mojego krótkiego, piętnastoletniego życia, nie będę nic mówić, ale moja mała, internetowa rodzinko, trzymajcie za mnie kciuki, może kiedyś podsumuję to wszystko co się u mnie działo? Kto wie, kto wie? Najważniejsze to nie stać w miejscu, wprowadzać zmiany, mam przeogromną nadzieję, że coś mi się uda, jak nie to, ugh...
Dobra.. Koniec i tak szykuje się długi wpis, mam dla was porównanie, dopiero drugie na blogu, ale uwierzcie mi, strasznie ich nie lubię :)

Jak tylko słyszę "recenzje zbiorcze" myślę o Szpilce, ktoś wie co się z nią dzieje, zniknęła bez pożegnania, mam nadzieję, że wszystko u niej okej. 

Może zacznijmy od Milki, później wersja spod zagranicznego szyldu, a na koniec krótkie podsumowanie, może być? :D


Opakowanie jajek jest urocze (ciekawe ile razy w tym tygodniu to powiedziałam?), uspokajający fiolet, który wraz z cieniutkimi paskami tworzy coś na wzór drewna, jakby drewnianych drzwi, tak? Dobrze to interpretuję? W środku nich (znaczy tych, załóżmy, drzwi) wydrążono jajo, a tam? Zresztą, sami spójrzcie,  słodycz sama w sobie (hoho, skoro tak się zaczyna to nie chcę nawet pomyśleć o smaku :D). Otworzyłam je za pomocą nożyczek, choć wiem, że ja i moje muskuły poradzilibyśmy sobie bez problemu, z plastiku buchną intensywny zbliżyłam nos do plastiku, matowe, blade a'la M&M's nie tylko wyglądały niepozornie, tak samo pachniały, cukrowo, lecz bardzo delikatnie, w pośpiechu wręcz niezauważalnie. Draże pokryte zostały białym prochem, który przywiódł mi na myśl mąkę, bądź cukier puder, ale zważając na to co mam przed sobą... Stawiam na to drugie :D Zęby poszły w ruch, czas oddzielić skorupkę. 


Daje się odseparować, lecz małymi kawałkami, przy tym puszcza kolor i barwi palce. Gruba, solidna, naprawdę porządna osłona mocno chrupie, daje fajny efekt i zabawę w postaci trzeszczenia w zębach, jednak nie smakuje dobrze, miałam tylko nadzieję, że w całości nie będzie jej czuć. Bardzo słodka, cukrowa i paradoksalnie niemal bezsmakowa, poważnie, wiem, że brzmi to niedorzecznie, ale czułam cukier, zero smaku, tylko cukrowo-pudrowa słodycz. Mimo, iż wydaje się, że wszystkie są takie same biała w moim odczuciu była najdelikatniejsza i ciut mniej słodka. W końcu dostałam się do wnętrza w postaci czekolady. Miękka, orzechowo - mleczna, bardzo dobra, kremowa i.. no tak, niemiecka, a to się czuje od pierwszego gryza.  Całość jest chrupiąca z zewnątrz, lecz odzywa się to cały czas, miękka w środku, bardzo słodka, mocno mleczna, jednak nie oszukujmy się, bez szału. 
Położyłam jajko na języku i czekałam, otoczka puściła barwnik, stała się gładka i śliska, czekałam więc dalej, zrobiło się cukrowo, a ona zaczęła się rozpuszczać, chwilę to trwało, w końcu pękła. Uwolniła się czekolada, wypadła jak zza kratek i zrobiła gęste błotko, mleczne, słodkie, ot zwyczajna, smaczna mleczna czekolada. 
Oczywiście, jak pewnie już wiecie, prawie wszystkie jajka zjadłam za pomocą zębów, korzystajmy póki jeszcze możemy!, niby było fajnie, bo chrupiąco, bo jak za dzieciaka, ale także cukrowo i nudząco. 
Skorupka wygrała z czekoladą zdecydowanie, środek pokonany, leży na deskach ringu i kona.


Ocena: 3,5/6
Cena: nie mam pojęcia :)
Gdzie Kupiłam: Rossman
Kaloryczność: 495/100g



...a few days later...
Tak jak u poprzednika zacznijmy od opakowania, po pierwsze to podoba mi się znacznie mniej, po drugie brakuje mi tu ciemnego fioletu, po trzecie żółty przeważający na plastiku zupełnie do mnie nie przemawia i po czwarte.. po czwarte.. chwila, dajcie mi chwilę..Ach tak, wielkość niby ta sama, a gramatura zmniejszona została o równe dziesięć gramów (nie wspomniałam Milka=100g, Cadbury zaś, policzmy, równe 90).
Rzut okiem na kaloryczność, idealnie równa się Milkowej, a smak? Czy również będzie identyczny? Nie będę kłamać, czego innego się nie spodziewam. Znów wspólnie z nożyczkami otworzyłam paczkę, przywitało mnie 28, chyba odrobinkę większych, jasnych i matowych jajek. Te same kolory, lecz tym razem nakrapiane prezentowały się o wiele lepiej i mimo tej samej, pudrowej otoczki, nie zostawiały pyłku na opuszkach. Jeszcze tylko zaciągnęłam się o dziwo przyjemnym zapachem, dziwnie cukrowym, lecz jakby waniliowym, ekhem wanilinowym, takim jaki ma aromat do ciasta, ale nie było to duszące. 
Kolejną różnicą jaką wyłapałam była twardość, draże od C. stawiały większy opór podczas krojenia, nie była to jednak różnica kolosalna. 


Skorupka pęka po nagryzieniu, trzeszczy i chrupie, podczas tego czekolada oblewa podniebienie mlecznością i mimo działania zębami tworzy błotko. Jest słodko, ale nie zabójczo, jest także lepiej niż w Milkowej paczce, poczułam to od razu, lecz muszę też wspomnieć, że nadal obie wariacje lepsze są od lentylek obecnych w dużym jaju. Solidna i twarda skorupka nie ulega zębom łatwo, tak samo szybko się odbarwia i brudzi paluchy. Poza cukrowością nie posiada smaku, a między kolorami nie odnotowałam najmniejszej różnicy, we wnętrzu również. W każdym jest miększe od tabliczkowej czekolady, wciąż jednak zwarte i stałe, niezwykle mleczne, wydaje się także nieprzesłodzone i w sam raz tłuste. Jednak chyba i tak najlepsze jest rozpływanie, proces zachodzi szybko, przebiega przyjemnie, nikogo nie powinno zdziwić powstałe błotko, gęste i gładkie. Czekolada okazała się inna niż w Winter Edition, ale nie jestem w stanie stwierdzić czy znacząco lepsza, z pewnością nie gorsza, co to to nie. 
Całość uznać można za smaczną, lepszą od Milkowej, ale wciąż nudną i za słodką, co zawdzięczać możemy cukrowej skorupce. 
Chrupiąca, a przy tym błotnista i miękka, mleczna i słodka, smaczna, ale nie może dostać więcej niż pół punktu nad M., a te z kolei nie mogą stanąć na trzecim stopniu podium, nie zasługują na czwórkę. 


Ocena: 4/6
Kaloryczność: 495/100g



W sumie to podsumowanie jest tu zbędne, wszystko co trzeba (mam nadzieję) zostało powiedziane. Jeśli patrzymy na opakowanie, które ma pasować do, na przykład, prezentu to wybierajmy Milkę, jeśli zaś chcemy jajkami udekorować ciasto, babeczki, lub jakikolwiek inny deser to radzę sięgnąć po Mini Eggs spod logo Cadbury. Także smak tych drugich będzie lepszy, jednak nie płaczmy, że oblegają półki za granicami naszego kraju. 

15 komentarzy :

  1. Wiedziałam, że Cadburry wypadnie lepiej :) I opakowanie ma ładniejsze :D
    Ja też nie wiem co się dzieje ze Szpileczka,podobno miała dużo zajęć i nie dała rady, ale rzeczywiście ni c nie powiedziała... .Mam nadzieję, że wróci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee z opakowaniem to się nie zgodzę :DD

      Usuń
  2. Łeee, bardzo nie moje słodycze :P Nawet gdyby był remis i oba dostały 10/6, i tak nie zatrzęsłyby mi się z wrażenia portki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, chyba każdy z nas ma taką kategorię słodyczy, która choćby nie wiem co i tak go nie rusza :DD

      Usuń
  3. Łooojku jak świątecznie. Nie wiem dlaczego ale do drugich poczułam większy pociąg :) Ciekawe dlaczego :p
    Trzymaj się, co by się nie działo.. Będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo zagraniczne? Lepsze? Ładniejsze? :DD
      Tego staram się trzymać :)

      Usuń
  4. Za bardzo nie pociąga, ale jakbym miała wybrać to bym wzieła Cadbury, Głownie ze względu na to, że firmy C nie jadłam :D
    Szpilka na święta wysłała chyba kartkę Pandom, mam nadzieje jak tylko załatwi swoje sprawy to da znak życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję, już zaczęłam się martwić, nic się nie odzywa.

      Usuń
  5. Rok temu jadłam Milkę i bardzo mi smakowała, w tym skusiłam się na Cadbury. Po roku ciężko mi wychwycić między nimi różnicę, ale muszę przyznać, że to Cadbry smakowało mi bardziej. Milka była dobra, ale jak dorwałam się do jajeczek Cadbury to pochłonęłam większość paczki w pięć minut. :D Czekolada cudownie słodka, skorupka chrupiąca i chyba wolałabym taką bardziej miękką, ale i tak przyjemnie się rozpuszcza dając dojść do głosu cudownemu wnętrzu. Ja pewnie tak je chwale bo zawsze lubiłam drażetki i tego rodzaju cuksy - Lentilki to moje dzieciństwo. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tylko nie ja to zauważyłam, cieszę się :D

      Usuń
  6. Cadbury są dużo ładniejsze, ale obie wersje to dla mnie cukrowa pomyłka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie aż tak źle nie było, tym bardziej, że kilka dni przed nimi jadłam Creme Egg :D

      Usuń
    2. No tak, to wszystko wyjaśnia :D Creme Egg...bleh!

      Usuń
  7. Ta cukrowa skorupka nas nie kręci, więc się na te jajeczka nie skusiłyśmy do tej pory ;) Niestety też nie doczekałyśmy się żadnych wiadomości od Szpileczki :/

    OdpowiedzUsuń

Podobał Ci się wpis? Masz odmienne zdanie, a może jakieś rady? Chętnie posłucham wszystkiego i wszystkich z osobna. Będzie mi miło, gdy zostawicie ślad swojej obecności ;)