poniedziałek, 7 marca 2016

Wawel, Peanut Butter

Nie mam pojęcia jakim cudem dziś piszę, co ja gadam, cudem będzie jak skończę przed 23, chyba pierwszy aż taki wyścig z czasem. Mam tylko nadzieję, że reszta tygodnia będzie wyglądała lepiej, wróciłam chwilę przed 18, obiad, a właściwie to pierwszy posiłek tego dnia, ale nie miałam na nic ochoty, no więc zrobiło się w pół do 19, pomogłam mamie z telefonem, nawet nie poćwiczyłam, później trzeba było się ogarnąć i co? Nie zgadniecie o czym zapomniałam. Nawet nie zajrzałam do lekcji, a jak się okazało mam sprawdzian, kartkówkę i muszę odpowiedzieć z techniki, cóż, ja nie dam rady? :D 
Rach ciach i przechodzimy do czekolady, bo robi się coraz później, a na komentarze pod poprzednim postem odpiszę jutro ;)


Broniłam się przed tą czekoladą jak nie wiem, pisałam, ze nie chcę próbować, że nie spróbuję, ale po pewnym czasie, gdy to przemyślałam, kilkaset razy przespałam się z tą myślą, dojrzałam do niej, postanowiłam, że muszę spróbować, zobaczyć na własnej skórze jak spisał się jedyny polski producent, który pokusił się o produkt wypełniony masłem orzechowym. Zniknęła ze sklepów, nie dosłownie, bo na sąsiednie blogi znów wpadała, ale u mnie słuch po niej zaginą, Kaufland, Carrefour, Tesco, Alma, a także inne mniejsze sklepiki nie miały akurat tej jednej tabliczki. Doszło do mnie, iż ma być w Biedronce, czekałam, zaglądałam, nic, w końcu zapolowałam w innej miejscowości, nie wiedzieć czemu złapałam od razu dwie, nigdy tego nie robiłam, nigdy nie kupowałam niesprawdzonej czekolady, ciastek czy innego produktu podwójnie. No nic, jeszcze nie o to mi chodzi, zjadłam, zapisałam wrażenia, drugą tabliczkę na razie włożyłam do pudła, a za kilka dni w sobotę poszłam z mamą na zakupy, wiecie bułki i te sprawy, była, była i w mojej biedronce, była na pułce, cały karton ughh!!

Opakowanie jest całkiem ładne, wyraźna różnica kolorystyki, kilka fistaszków, nie obeszło się bez przekrojonej kostki, jest dobrze, jednak niezachwycająco. Tabliczka podzielona została na 15 kostek, wydały mi się zaskakująco płaskie, znacznie ciemniejsze od powszechnych mlecznych, a także ozdobione logo Wawela. Przekroiłam jedną z nich, masła jest mało, ma stłumiony, żółtawo - szary kolor, czekolada gruba u góry bardzo łatwo się oddziela. Gdzie nigdzie wiać nawet mini cząsteczki orzechów, jednak w ilości co najmniej skąpej. 


Pachnie ciemną, w znaczeniu deserową, czekoladą, wysoko stoi kakao, słodycz jest słaba, z wnętrza odznacza się jedynie szczypta soli, nic więcej. Czekolada miękka, tłusta, ale mimo, iż tłuszcz roślinny stoi zaraz za kakaowym, nie jest to palmowe, czy odrzucające. Nie pozbawiona słodyczy, lecz delikatnej, kakao jest wyraźne, takie 45% i niemal zgadłam, bo jak się później okazało jest go procent 43. Niezła, ale z pewnością nie najlepsza, brakuje jej głębi. Rozpuszcza się nieidealnie gładko, szybko, po chwili tłusto, wyraźnie kakaowo, jednak trochę rzadko i dziwnie. 
Nadzienie pierwsze co to raczy nas solą, później wychodzi tłustość, która jak dla mnie została tu zdecydowanie przesadzona, przez to, lub dla innych dzięki temu, zrobiło się kremowo, orzechów jest mało, w dodatku ich rozmiar również jest maleńki, są świeże, aczkolwiek niepodprażone, a przez to gorsze. PB ma także słodką nutę, wyłania się na chwilę, aby znów zostać zaatakowaną przez sól, w efekcie czuć ją bardziej niż same fistaszki, które są przytłoczone białymi śmierciami i tłuszczem. 


Ugryziona kostka rozpada się o rozdziela w ustach, jednak i tak jest znacznie lepsza niż jedzona oddzielnie. Znacznie twardsza otoczka, pęka, dopuszczając zęby do kremowego, miękkiego masła orzechowego kremu. Czuć kakao, delikatną słodycz, to pierwsze podkręca smak fistaszków, soli również nie brakuje, jest wyraźna, lecz łagodniejsza, oba elementy wzajemnie się łagodzą. Otoczka staje się mniej plastelinowa i przyjemnie delikatnie kakaowa, a wnętrze nie odznacza się tak nadmierną tłustością i solą, jest także ciut bardziej arachidowe. 
Cząstka rozpuszcza się po niedługiej chwili trzymania na języku, tłusto - kakaowo - słodko, w dokładnie takiej kolejności, krem zaś wydostaje się bokiem, dodaje słoności, robi się papka, słona, kakaowa, tłusta, na końcu fistaszkowa. Kawałeczki orzechów czuć słabo, nie wnoszą nic do odbioru całości. Jak dla mnie masło było ciut (naprawdę niewiele) za słone, a także za tłuste, jednak w całości aż tak to się nie wyróżnia, do czekolady nie mam większych zastrzeżeń, była całkiem niezła, lepsza niż ta występująca w Karmelowej.
Nie było najlepiej, ocena również nie będzie najwyższa, ale już mogę wam powiedzieć, iż zakupioną tabliczkę skonsumuję sama.  


Ocena: 4/6
Cena: 2,59
Gdzie kupiłam: Biedronka
Kaloryczność: 554/100g
111 kcal w pasku czekolady


26 komentarzy :

  1. Czasami są takie zabiegane dni, ale w tedy ćwiczyć już nie trzeba :P
    To chyba jedyna tabliczka tej firmy, którą uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazwyczaj jadłam ją w górach, tam dobrze spełniała swoje zadanie i dawała energetycznego kopa. Zdobyłam Kasprowy (wcale nie kolejką!) pogryzając po drodze wersje batonowe tej czekolady :D Za tak małe hajsy nie ma co spodziewać się szału i czegoś na miarę reeses :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo. Ważne, że jest zjadliwa, mogło być gorzej, widocznie jej przeznaczenie to górskie szlaki :D

      Usuń
  3. To jedna z baardzo nielicznych czekolad Wawela, ktora mi smakowala, no ale maslo orzechowe moze w ogole nie smakowac? XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może, nie jedno kupne jest tragiczne :D :D

      Usuń
  4. Po pierwsze to Wawel, którego nie znoszę i mi nie smakuje.
    Po drugie czekolada deserowa z zawartością kakao 43-45% smakuje mi tłuszczem i wyrobem czekoladopodobnym a nie czekoladą (pomijając fakt, że moje ulubione to takie minimum 80% kakao.
    Po trzecie - jadłam batonika z nadzieniem z masła orzechowego od tego samego producenta i mi nie smakował... w ogóle nie było czuć masła orzechowego, dlatego i tutaj nie licze na fanfary.
    Po czwarte - podobno wcześniejsze wersje owej czekolady (te kwadratowe z innym kształtem tabliczki i kostek) były lepsze... miały więcej nadzienia i bardziej przypominało ono masło orzechowe.
    Sama z siebie nie kupię ale jeśli ktoś mnie poczęstuje to spróbuję bo mimo wszystko jestem ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mleczne, ich w ogóle nie jesz?
      Batonika nie jadłam, więc porównać nie mogę, może kiedyś spróbuję.
      Też to słyszałam, nawet wolałabym taką formę, może kiedyś wrócą :D

      Usuń
  5. Czasy szkoły rany kiedy to było:) . Jestem od Ciebie starsza o tyle co ty masz lat:) . Ja tą czekoladę jadłam i mi nie smakowała za bardzo,ale ta pierwsza wersja w innym opakowaniu co wyszła prawie dwa lata temu była bardzo smaczna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie miło czasem powspominać? :d
      Niestety nie miałam okazji próbować..

      Usuń
  6. Ja jej nigdy w Biedro nie widziałam, ale nawet gdyby była to nie wiem czy bym się pokusiła. Cukierki, czekoladki Wawla - tak, ale przy czekoladach jestem zbyt nie ufna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedawno je wprowadzili do oferty xD
      Ja sama nie wiem, cukierki też mają nienajlepsze:D

      Usuń
  7. Jeju, jestem pewna jak to smakuje. Nawet jeżeli nadzienie byłoby całkiem udane to nie jestem w stanie znieść czekolady z logiem Wawelu. No nie mogę. :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No do "najlepszych" nie można ich zaliczyć :D

      Usuń
  8. O nie, dla mnie i czekolada, i nadzienie trrragedia! (Wcale się nie różni od Karmelowej). Obym nigdy więcej nie musiała wkładać tego do paszczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idę zobaczyć u Cibie..
      ....
      Ej, nie miała takiej tragicznej oceny :DD

      Usuń
  9. Jadłyśmy i.... nie, zdecydowanie ta tłustość jaką prezentuje nam Wawel nie trafia w nasze gusta :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak należy się pochwała za odwagę, może jeszcze popracują nad bardziej orzechowym i mniej tłustym masłem, a także poprawią czekoladę, w tedy byłoby idealnie :D

      Usuń
  10. Ty się przed nią broniłaś, a ja mam nadzieję, że stanie się moją ulubioną czekoladą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego Ci życzę, ale nie widzę dużych szans :)

      Usuń
  11. Jadłam ją w dawnej wersji z grubszymi kostkami i niestety wiele jej brakowało do dobrej czekolady z masłem orzechowym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest jak się je same dobre czekolady, na te tłuste Wawele i inne nie chce się nawet patrzeć ;)

      Usuń
  12. Mam nieodparte wrażenie, że kiedyś ją jadłam, ale nie mam pojęcia kiedy to mogło być xd Trochę przeszedł mi masłowoorzechowy szał, więc ten, raczej zostawię ją weganom :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja i bez szału chciałam jej spróbować, ale zrobię jak ty, resztę zostawię weganom xDD

      Usuń
  13. W Biedronce? Dlaczego ja jej tam nie widziałam? Za pierwszym razy, kiedy sprzedawali ją w kwadratowych tabliczkach jak Ritter Sport, urzekła mnie niesamowicie. Kolejnym już tak nie było:
    http://kwintesencja-smaku.blogspot.com/2016/02/wawel-czekolada-peanut-butter-po-cc-z.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak była w formie RS nawet jej nie zauważyłam, a szkoda, bo od każdego słyszę, że była lepsza.. Piszesz, że kolejnym razem już tak nie było, ale ocena jest bardzo wysoka :D

      Usuń

Podobał Ci się wpis? Masz odmienne zdanie, a może jakieś rady? Chętnie posłucham wszystkiego i wszystkich z osobna. Będzie mi miło, gdy zostawicie ślad swojej obecności ;)