Nie wiem czy znacie taki irytujący moment, kiedy wasz umysł mówi, że chce coś robić, a ciało kompletnie odmawia posłuszeństwa.. W sumie wszystko jest w naszej głowie, to od niej zależy większość, nie ma, że nie dam rady, to mój umysł próbuje się poddać, ale jeśli zepniecie dupę to i kolejne .... (i tu wstawcie sobie jakąś czynność) wam się uda. Niby tak, a jednak myśli czasem tak biją się ze sobą, że już nie wiemy o co chodzi. Miałam ambitny plan ćwiczeń, przynajmniej do świąt, nawet ułożyłam sobie plan treningowy, nastawiłam budzik na 6, w zamiarach miałam poćwiczyć tak 45 min, zasypiając mówiłam sobie jaka to jestem zmotywowana i co? Pewnie myślicie, że nawet nie wstałam? Ha! I tu was zaskoczę, nawet nie mrugnęłam okiem, równo z alarmem byłam na nogach, wypiłam szklankę wody, włączyłam stoper i położyłam się na podłogę, no to zaczynamy! raz, dw.. Jednak nie, nie dam rady, czas włączyć insta i się jeszcze po łożyć.. Okej ;(
Skoro już w temacie ćwiczeń jesteśmy to może dziś taka "fit" recenzja (haaha, śmieszne)
Zacznę od opakowania, jest to już standardem, ale jak mogłoby być inaczej? Motyw przewodni jest taki jak w kokosowych, tu z marnym efektem końcowym, ale o gustach się nie dyskutuje. Odcienie brązu, dwa, dwu-odcieniowe ciastka i ziarno kakaowca, plusem jest to, że mimo grafiki nie jest napszczone i estetyczne. Po otwarciu paczki "w sam raz na raz", wypełnionej do płowy, a jakże, czuję..czuję.. Muszę się porządnie w wąchać aby coś poczuć. Typowy ciastkowy aromat i nuta kakao, nieźle lecz za słabo, stanowczo za słabo. Nie do końca równe kwadraciki mają różną grubość, jedne cienkie i delikatne, inne trzy razy grubsze i znacznie twardsze. Ciemno brązowe, pełne jasnych kropek, przyjmijmy, że są to jakieś ziarenka, których w składzie brak, więc płatki owsiane, które wrzucono na koniec mieszania i taki właśnie był zamiar. Żadne z nich nie było pokruszone i każde jedną stronę miało gładką, ale co ja tu tyle gadam, jak ze smakiem?
Wzięłam jedno - dobre, wzięłam drugie i trochę zaczęłam się wczuwać.. Fajnie chrupią, są gorzkawe, nie całkiem gorzkie, bo obecna jest też słodycz, nie za duża, równoważy i wkomponowuje się. Kakao to bardziej w nazwie, na upartego nutkę można by i uznać, ale bohater (kakao) jest co najmniej słaby. Ciastko ma też palony pierwiastek, jakby za długo siedziały w piecu (brzmi lepiej niż piekarniku).
Smaczne, chrupiące, do tego lubię zbożowe, małe wypieki, jedyne i aż, do czego można się przyczepić to smak, właściwie brak, głównego składnika.. Mogłabym zjeść je jeszcze raz, ale w pierwszej kolejności sięgnę po kokosowe.
Ocena: 4/6
Cena: 2,19
Gdzie Kupiłam: Groszek
Kaloryczność: 458/100g







