niedziela, 3 stycznia 2016

Thorntons, Triple Chocolate Caramel Shortcakes

Nasze oczekiwania i wyobrażenia często zderzają się z brutalną rzeczywistością, a dziecięce marzenia zostają zmiażdżone niczym listek przejechany walcem. Mając kilka lat chciałam być już szesnastolatką, nie wiem dlaczego, ale ta liczba wydawała mi się już tak bliska dorosłości, chciałam decydować o sobie, zrobić  tatuaż, a jednocześnie ukończyć szkołę wojskową, znaleźć faceta,  z którym dzieliłabym pasję. Mielibyśmy piękne, wielkie psy (husky, owczarek niemiecki, labrador), mały domek, terenowy samochód i dwa motocrossy. Nie chciałam aby łączył nas ślub, a jedynie bezgraniczna i prawdziwa miłość. Nie mięlibyśmy dzieci, za to spędzalibyśmy czas aktywnie wraz z wiernymi psami.  Oboje spełnialibyśmy się zawodowo, pomagali schroniskom, bylibyśmy szczęśliwi. Marzenia uległy tylko niewielkim zmianom. Teraz chciałabym mieć "rękaw", domek na odludziu, blisko plaży i lasu, reszta pozostała, aktywne życie, pełne spontaniczności, "ciężkiej" muzyki i psów. Niestety zmianie uległo jeszcze coś, niby nic, a jednak zmienia wszystko, mój światopogląd. Choć w środku nadal mam marzenia małej dziewczynki, to jednak kilka czynników wpłynęło na to, że odbieram świat tak, a nie inaczej. "Facet wcale nie jest mi potrzebny, poradzę sobie ze wszystkim sama, nie potrzebuje litości, pomocy i mężczyzny, który zapewne będzie chciał zrobić ze mnie kurę domową". Myślicie, że co? Jakby spódnice były wygodniejsze, to oni by je nosili, a nie my, świat ma być ułożony po ich wygodę. Bycie szczęśliwym wciąż jest dla mnie NAJWAŻNIEJSZE, ale czy mogę być naprawdę szczęśliwa? Będąc sama? Zauważając, że mi zależy dopiero wtedy gdy to tracę? Wszystko się kiedyś kończy, najgorsze jest to, że nie wiemy kiedy, nie wiemy w jakich okolicznościach. Teraz wiem, że nie udałoby mi się wszystkiego pogodzić, że dorastanie nie jest fajne i najchętniej całe życie byłabym dzieckiem. W świecie politycznym jak i pogodowym dzieją się rzeczy na które nie mam wpływu, a z pracy mogliby mnie wylać, za to, że bez uprzedzenia "wzięłam wolne" aby pojechać ze zwierzakiem do weterynarza. Życie to jedna wielka loteria, los rozdaje karty, musimy brać co dają. 

Na lepszy przykład możemy wziąć słodycze, kupujemy coś co wygląda pięknie, jest estetycznie zapakowane i nie kosztuje tyle ile przeciętny polak zarobi w przeciągu trzech miesięcy. Wyobrażamy sobie jaki to raj dla podniebienia i wracamy do domu z szerokim uśmiechem. Siadamy przed telewizorem, w którym leci nasz ulubiony serial i otwieramy opakowanie. Zawartość jest zmasakrowana, śmierdzi gorzej niż dwutygodniowe skarpety bezdomnego, do tego po ugryzieniu kawałka wyplułaś go celując w zdjęcie byłego i to już nie wiesz czy dlatego, ze jest to takie obrzydliwe, czy dlatego, że odcinek jest totalnym niewypałem, a Twój ulubiony bohater popełnia samobójstwo. 

Tym o to, jakże niezrozumiałym i (za)długim wstępem przechodzimy do recenzji, czy to do niej kierowany był ten monolog? 


 Dziś prezentowany produkt zjadłam dzień przed jego limitowaną wersją, to dlaczego jest później, spytacie? W sumie to sama nie wiem, tak jakoś wyszło :D Opakowanie jest całkiem inne, niezmienny pozostaje jedynie układ kostek na talerzu :D Tu mamy ciemne kolory i ciemną zawartość, na tacce znów 10 małych kostek, które tak samo mnie rozczarowały, nawet bardziej, przy drugich wiedziałam czego się spodziewać i były ładnie ozdobione. Przycięte równo, oblane również lecz wyglądają marnie, "gołe i wesołe":D Pachną bardzo myląco, znów jasnym wafelkiem przekładanym kakaowym kremem, nieco alkoholowym. Z największą delikatnością wyjęłam je z zagłębień, tak aby nie uszkodzić żadnego z kawałków. 


Jednak ogólnie wyglądają o wiele lepiej, ciemny spód, ciemne nadzienie(?) i tafla czekolady mlecznej, wydaje się jakby lepiej być nie mogło, tylko smak także się liczy, prawda? No więc zacznijmy od góry. W proporcji do reszty jest cienka i łatwo odchodzi, mleczna, wyczuwalnie (nieco mocniej od limitki) kakaowa i nie przesłodzona. Lekko tłusta, gładka, aksamitnie i szybko się rozpuszcza. Po takim wstępie tylko ma się ochotę aby przejść dalej. Po niej jest warstwa najgrubsza, czekoladowo - karmelowa. Miękka, bardzo proszkowa masa od razu przywiodła mi na myśl wypełnienie z ciasta "Stefania". Jest kakaowa, ale nie tylko, nazwałabym ją kakaowo - czekoladową (wiem, że brzmi to absurdalnie), karmelu nie wyczułam żadnego, toffi, nic, gdybym przed pisaniem nie przeczytała składu, nawet nie wiedziałabym, że miał tam być. Część ta oddzieliła się "gładko", bez problemu więc mogłam przejść do tego, co znajdowało się na spodzie. Były to ciastka, drobno zmielone i mocno "ubite"  w formie, zwarte, dobrze wypieczone. lekko słone lecz prawie wcale nie kakaowe. 


Pewnie myślicie, że szału nie ma, wrażenia to na was nie wywarło, tylko spróbujcie to połączyć i zjeść w jednym gryzie.. Całość jest miękka,  rozlewa się pod wpływem ciepła i łączy z rozpuszczoną czekoladą, ziarnisty spód pląta się między nimi i  trzeszczy. Jest to słodkie, ale nie przesłodzone, mocno (potrójnie) czekoladowe, pyszne. Jak ciasto, świeżo upieczone, przepyszne ciasto. 
Czegoś takiego nie ma w Polsce i nad tym ubolewam, bez wahania wystawiam (chyba) pierwszą, zasłużoną, wypasioną 7, zapomnieliście o niej? Ocena poza skalą, przyznawana tylko produktom z efektem WOW i takim do których muszę wrócić ;)  


Ocena: tam-tara-dam! 7 wyróżnienie słodyczoholika ;)
Kaloryczność: 445/100g
          62 kcal w jednym


A marzenia trzeba spełniać, próbować, może to one mają się spełnić, wszystkie się spełnią? ;)
Moje myśli to jeden wielki burdel bałagan, istny rozgardiasz. Spokojnie, spokojnie, kiedyś je uporządkuję :DD

20 komentarzy :

  1. Jezu... ale skąd ty je wzięłaś, ostatnio siostra mi pokazywała te albo podobne mówiąc, że to jej czekoladowe marzenie :)
    mów mi zaraz, bo muszę je zdobyć :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ah, dzieciece marzenia zawsze roznia sie od rzeczywsitosci. Ja jak bylam mala, to tezwyobrazalam sobie, ze jak bede miala 15 lat, to bede juz w ogole,, super,,. A tutaj nic -i nie zapowiada sie, zeby sie cos zmienilo. Mam 15 lat, ale mimo wszystko jestem szczesliwa, bo doceniam jeszcze, ze jestem dzieckiem, nie mam odpowiedzialnosci, moim jejunum obowiazkiem jest nauka, nie musze placic rachunkow,...Moze tez o tym pomysl? :)
    A co do ciastek -to teraz narobilas mi na nie smaka, kurcze, one nawet wygladaja tak apetycznie *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorę to pod uwagę, nie czuję się dorosła, ale też nie chcę się tak czuć. Natomiast jako małe dziecko chciałam taka być, chciałam móc sama podejmować te "ważne decyzje" haha ;D

      Usuń
  3. Piszesz, że chcesz być berbeciem, ale zasmucę Cię. Twój styl pisania znacznie odbiega, bo z mojej perspektywy piszesz bardzo dojrzale! Ba, pod tą nutą humoru widzę prawdziwe emocje, uczucia, a to wszystko ujęte w przyzwoitej formie! Młoda damo, nie oburzaj mi się :D Ale czuję się mniej dorosła psychicznie od Ciebie :D Wiesz... do tej pory pamiętam jak plotkowałam, że jakaś tam blondyna ma 16 lat i jaka ona to niby nie jest dorosła. Sama mam teraz 21 i dziwie się naprawdę, że w moim zachowaniu aż tak mało się zmieniło. Myślałam, że jak przekroczę próg dorosłości to puf! Auto, kasa, robota, dzieci, garderoba wymieniona na żakiety i szpilki przez Sablewską... a tu kurde kiszka xDD Zastanawiam się w jakim wieku w końcu poczuję się dorosła... może z pierwszą zmarszczką!? :O

    Co do tych słodkości, a idz... jak to się czyta można się posikać z wrażenia xDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy uznać to za komplement :D To dobrze, że się nie zmieniłaś, gorzej byłoby gdybyś przestała odzywać się do znajomych bo "są dla ciebie zbyt dziecinni", albo przestałabyś odwiedzać rodzinę bo "masz ważniejsze sprawy", a przecież żakiety i szpilki są niewygodne :D Obyś zmarszczek nie miała jeszcze długo, no chyba, że tego chcesz :DD
      Haha <3

      Usuń
    2. a fu, kto niby chce mieć zmarszczki :D U mojej mamy je kocham bo mi uprzytomniają ile energii i siły, zmartwień na naszą rodzinę przelała :) Lubię szpilki, ale męczą mnie :)

      Usuń
    3. Haha, różni ludzie się zdarzają :DD Chodzisz? Pasujesz mi na dziewczynę raczej w trampkach :DD

      Usuń
    4. czasami :) Uwierz mi, nie poznałabyś mnie w rzeczywistości :)

      Usuń
  4. Dzieciństwo jest piekne, ale zdecydowanie za krótkie! Jak ja byłam dzieciakiem to zawsze chciałam zatrzymać czas. Pamiętam, że cofałam wskazówki w zegarku aby dzień trwał dłużej :P Do tej pory przeraża mnie fakt, że za niecały rok będę dorosła...masakra :x

    Wykończysz mnie tymi ciastkami! Tak bardzo ich pragnę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, na no nie wpadłam XD Mogę Ci jedynie współczuć ;)
      Na razie to koniec, następne będą w maju haha :D

      Usuń
  5. Wspaniałe smakowe doznania gwarantowane przez dziewięcio-wierszowy skład :D Fakt że wyglądają niepozornie, ale przez to jestem jeszcze bardziej pewna że mogą być pyszne.

    Chociaż wiem, że najpiękniejsze i najbardziej beztroskie dzieciństwo mam za sobą, to dalej czuję się mała i niewiedząca i w sumie nie próbuję udawać mądrzejszej i starszej niż jestem :) To niesamowite, ale mimo że jesteśmy w tym samym wieku (a jeśli twój opis jest aktualny, to nawet jestem starsza) to musimy się od siebie różnić diametralnie, zarówno podejściem do świata jak i doświadczeniami. Choć jeszcze z rok/dwa temu marzyłam o chłopaku, samodzielności itd., teraz zupełnie tak nie myślę. Ludzie mogą mieć mnie za dziecinną, ale wolę to od myślenia że życie nie ma sensu a świat jest straszny - jeszcze będę miała ku temu okazje :P ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj przesadzasz, choć raz pomiń skład :DD
      Aktualny ;) Źle to odebrałaś, wcale nie marzę o chłopaku, chcę być dzieckiem, a marzenia jakie przedstawiłam we wstępie tyczą się przyszłości, "życia dorosłej osoby" :D

      Usuń
  6. Moje dziecięce marzenia tez jakos nie są współmierne z tym co sie u mnie dzieje :D

    Jakie zarąbiste łakocie *.* Z chęcią bym ich spróbowała <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczęstowałabym, ale nie mam już czym <3 :DD

      Usuń
  7. Ja pierdzielę, muszę kiedyś tego spróbować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyś tylko się nie rozczarowała, nasze smaki są chyba skrajnie różne :D

      Usuń
  8. Szczeny opadły nam do samej podłogi :D Jakie to musi być cudowne! :D

    OdpowiedzUsuń

Podobał Ci się wpis? Masz odmienne zdanie, a może jakieś rady? Chętnie posłucham wszystkiego i wszystkich z osobna. Będzie mi miło, gdy zostawicie ślad swojej obecności ;)