piątek, 5 lutego 2016

Mondelez, Cadbury Fingers

To chyba będzie moja najszybciej napisana notka, jest za pięć 22, a ja chwilę po chciałabym ją udostępnić. Brawo Daria, zamiast się skupić i napisać ty wolałaś napychać się cukierkami i błądzić po internetach, brawo ty! :D 


  Obyłoby się bez tych ciastek, ale jako, że na blogu pojawiły się już paluszki od Milki to dla porównania niech ukaże się i Cadbury, a co, przecież uwielbiam ciastka to co mi szkodzi jeszcze raz o nich napisać. Opakowanie jest okej, nie obyło się bez fioletu, dużego napisu i kilku uśmiechniętych Fingersów. Jak dla mnie pachną one przyjemnie, mocno mlecznie i słodko, a ja (nie)stety to uwielbiam. Paczki różnią się gramaturą, dlatego też zawartości jest mniej, pałeczki chyba są ciut węższe, długością takie same i prawdziwe fingers, nawet zmierzyłam, mają długość mojego środkowego palca haha :D 


Okalająca je czekolada jest cienka, proszkowa, miękka i bardzo szybko się rozpuszcza. Nie zasmakuje każdemu, bardzo słodka, przy tym bardzo mocno mleczna, nie ma cienia kakao, a także wykwintności, niestety, muszę przyznać, że nawet mnie nie zachwyciła, jest nieco gorsza od tabliczkowej. Z otoczką rozprawiłam się szybko, czas więc na ciastkowe wnętrze. Jasne, kruche i suche, typowo mączno herbatnikowe. Mało słodkie, neutralno bezsmakowe, namięka dość szybko, już podczas rozpuszczania czekolady z zewnątrz robi się miękkie. 


Całość za sprawą czekolady jest słodka, mleczna i oblepiająca, do tego krucha, a także nieprzesłodzona. Dobra lecz nic więcej, ani nie zaskakuje pomysłem - o tym jednak wiedziałam, ani najwyższą jakością. Czekolada rozpuszcza się błotnisto, bardzo drobno proszkowo, jakby drobinki te były wielkości "ziarenek" mąki pszennej. Znika ona szybko i zostawia ciastko, które z wierzchu jest już miękkie, wystarczy jeden gryz, rozpada się, robi ciastkową papkę. Zaś podczas gryzienia mocno chrupie, otoczka idzie razem i "wchodzi" w wypiek, obezwładnia je swoim smakiem. 
Lubię ciastka, lubię ciastka w czekoladzie i lubię paluszki od Cadbury, jednak muszę przyznać, że ich najzwyklejsza wersja teraz mnie zawiodła, o ile moje wspomnienia widziane jak przez mgłę mnie nie mylą to fioletowa krowa tu spisała się lepiej. 


Ocena: 4/6
Kaloryczność: ----> 

25 komentarzy :

  1. Bez szalu :p A szkoda, bo Cadburry to bardzo porzadna firma :D
    A ja zapraszam dzis do sibeie na bloga, na recenzje japonskich kitkatow-a co tam, walnę sobie reklame :p
    www.let-it-sweet.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zaglądam, wybacz, ale nawet nie wiedziałam, ze masz bloga :)

      Usuń
  2. Jadłam je, ale dla mnie to totalna nuuuda! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem może być i nudno, byleby smacznie było :D

      Usuń
  3. nudna czy nie, ja skusiłabym bez wachania się! :O Lubię paluszki w czekoladzie, a jakikolwiek zagraniczny słodycz wywołuje u mnie pozytywne skojarzenia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to, mnie również bardziej kuszą zagraniczne słodkości :)

      Usuń
  4. Wersja słono-karmelowa mi smakowała, widać bez tych pierwiastków, może być zwyczajnie i nudno ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi również inne wersje bardziej smakowały xD

      Usuń
  5. Ty masz na imię Daria? Nie wiedziałam. Ładnie. ;) Uwierz mi, znam takie błądzenie.
    Tak bardzo przypominają te z Milki. Nawet zastanawiałam się czy je kupić, bo już miałam w ręce, ale się spieszyłam i odłożyłam z powrotem na półkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daria!? Mwahahaha dzięki, teraz już ją mam namierzoną ;)

      Usuń
    2. Haha, chyba nigdzie nie pisałam, bo nie lubię swojego imienia :D
      Wiele nie straciłaś, jedynie ciastka w czekoladzie xD

      Ktoś tu nieuważnie czyta Szpileczko :DD

      Usuń
  6. te Milczaste bardzo lubię, a tych pewnie nie dane mi będzie zbyt szybko spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie wielkiej różnicy nie ma więc. :D

      Usuń
  7. Paluszki w czekoladzie są dla mnie niezrozumiałą hybrydą w przemyśle cukierniczym. Połączenie słodko-słone - okej, ale kurczę, paluszki to paluszki, czekolada to czekolada, proszę mi tego nie mieszać xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle, że to są ciastka, a nie paluszki :) A paluszki w czekoladzie również mi nie pasują xD

      Usuń
  8. jak tu sie pozmieniało *O* - przez sesję nie wchodziłam !!tak profesjonalnie sie zrobilo xd
    moja mama je kocha dałaby 6/6 :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Wcale nie taka krótka. Ale na wszelki wypadek, żeby mnie słodycze nie odrywały, piszę parę dni po skonsumowaniu ich, no i o innej porze :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jadłaś? Już czekam :DD

      Usuń
    2. Nie, nie. Chodziło mi o to, że jem słodycze o innej porze, niż piszę recenzje, żeby mnie nic nie odrywało od Worda.

      Usuń
    3. Ach kumata ja :DD Ja również, piszę wieczorem, jem wcześniej, akurat tak jakoś wyszło, że wcinałam cukierki :DD

      Usuń
  10. oddawaj mi posta o Ritterce! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam kruche ciasta, a takie w czekoladzie to już istny raj :P

    OdpowiedzUsuń

Podobał Ci się wpis? Masz odmienne zdanie, a może jakieś rady? Chętnie posłucham wszystkiego i wszystkich z osobna. Będzie mi miło, gdy zostawicie ślad swojej obecności ;)