Nie chce mi się tu nic pisać, wybaczcie.
Tak jak pisałam przy Milchcreme, jakieś dwa lata odmawiałam sobie ich zakup, w tym jednak poszalałam i do koszyka włożyłam dwie wytłaczanki, co w związku z tym? Chyba nic, tak podejrzewałam, że dziś żadne zdanie nie będzie mi się kleić, co powiecie na pomieszanie z poplątaniem? Chyba nie mamy wyjścia, znaczy ja mam-mogę nie pisać, wy też-możecie nie czytać, to pierwsze już jest skreślone, a druga propozycja? Wciąż do waszej dyspozycji :D
Czy mam ponownie opisywać opakowanie? Ten genialny pomysł, dopracowanie? Wytłaczankę w fiolecie, uroczy kartonik, cztery łaciate jajka, mini łyżeczkę? Czy mam o tym jeszcze raz wspominać, a nie, już to zrobiłam, ups :D Dobra, bez rozdrabniania, ja też długo nie czekałam, szybkie zdjęcia i jedziemy. Zerwałam fioletowe, potocznie zwane, pazłotko, tłusta czekolada znów zostawiła ślady na moich palcach i rozpuszcza się w nich momentalnie, jest miękka, lecz gruba, tak jak w poprzednim wariancie wystarcza lekki nacisk noża, ugina się, pęka z jednej strony, a resztę można z łatwością rozerwać. Już chciałam położyć kawałek na języku, ale na jeszcze chwilę zatrzymał mnie zapach, genialny, niebiańsko mleczny, słodziutki, aczkolwiek czuć także nutkę kakao, jest obezwładniający!
Wystarczy, że powiem, iż jest to typowa Milka? Powinnam do tego dodać, że lepsza od naszej, aksamitna, gęsto błotnista, mleczność stoi zdecydowanie przed słodyczą, za którą z kolei znalazła się szczypta słodkiego, kakaowego smaku. Nie zapomnijmy tylko o orzechowym pierwiastku, którego nie sposób nie zauważyć. Czy w tym produkcie może być lepiej?
Zabrałam się za mus, który był prawdziwą, mocno napowietrzoną pianką, a nie zbitym kremem jak to bywa u RS. Na języku rozchodzi się szybko i gładko, lekko, nie jest rzadki, lecz nawet w małym stopniu nie zbity. W pierwszej chwili miałam wrażenie, że jem mocno napowietrzoną nutellę, tłusty, wyraźnie orzechowy, nie zgubiła się czekoladowość, jednak im dłużej był na języku tym bardziej nasilała się słodycz, gdy znikał było już solidnie cukrowo. Początkowo miałam odczucie, iż wyżej stał orzech laskowy niż kakao, jednak oba te smaki były wyczuwalne, mieszały się, biły o pierwsze miejsce.
Naprzód wysunęło się Puchatkowe kakao, dogoniły je orzechy, smaczna fuzja, tylko szkoda, że tak ogromnie i okropnie słodka. Jajo można zjeść razem, nie bawić się łyżeczką, bo mięciutka czekolada spokojnie da się ugryźć, ja jednak preferuje i polecam zabawę z oddzielaniem, smaki oddzielnie są wyraźniejsze, nie ma też obaw o przytłoczenie musu.
Jest maksymalnie słodko, jest też smacznie, delikatnie i lekko. Przy drugim podejściu, które miało miejsce kilka dni później, miałam wrażenie, że środek, mimo, iż nadal świetnie piankowy, jest nieco mniej napowietrzony, a bardziej rzadki, niż mleczny, aczkolwiek miał przyjemny pierwiastek mleka w proszku.
Podczas jedzenia zastanawiałam się czy postawić go niżej, czy może jednak nieco przymrużyć oko i wystawić tę samą ocenę.
Podsumowując, pyszna czekolada była znacznie lepsza od tej chroniącej Schoko-linsen (przyciski czekoladowe), napowietrzony mus jednak rzadszy od mlecznego, a przez to nieco gorszy, w smaku zaś orzechowo-słodko kakaowy, później zaś odwrotnie, słodycz stała wysoko za wysoko, ostatecznie zaś jajo spadło pół punktu niżej.
Ocena: 4,5/6
Cena: 9,99
Gdzie Kupiłam: Biedronka
Kaloryczność: 570/100g
194 kcal w jajku
O, fajnie że też jestem zrecenzowalas! I widzę, że mamy podobne odczucia! :D Mniej słodyczy i byłoby perfecto! :)
OdpowiedzUsuńDokładnie :D
UsuńZnów to, ja mam pecha w ten wielkanocny czas :p
OdpowiedzUsuńNawet patrzeć już na te jaja nie mogę :D
Haha, co zrobić :D
UsuńNadziewane już ostatnie, no chyba, że dorwę gdzieś orzechowe haha :D
Dla mnie to jajo jest BARDZO, BARDZO za słodkie :D Ale smaczne ;)
OdpowiedzUsuńNic dodać, nic ująć :D
UsuńOstatnio mi było niedobrze po milkowym zasłodzeniu, więc unikam teraz tej marki. Ale gdyby mnie ktoś poczęstował, to pewno i tak bym się skusiła... ;-D
OdpowiedzUsuńJa też ostatnio gorzej odczuwam Milkową słodycz, czyżby było coraz gorzej? :(
UsuńJak będę się zabierać do mlecznych, tuż przed wrócę do kakaowych i też porównam.
OdpowiedzUsuńCzuję, że odbierzesz je gorzej niż za pierwszym razem ;)
UsuńDobrze, że na sztuki też sprzedają bo byśmy nie miały co zrobić z czterema jajkami, gdzie we dwie jedną sztuką możemy się nasycić :D
OdpowiedzUsuńNo nie! Nawet takie jajo dzielicie na pół? :D
UsuńAkurat jedną sztukę dostałyśmy, więc wyboru nie było ale i tak nam połówka wystarczyła :P
UsuńHaha, ja bym toczyła wojnę :DD
UsuńZewsząd otaczają mnie jaja od Milki, zaczęło się z tydzień przed Wielkanocą i nadal trwa... Kiedy ten koszmar się skończy? xD
OdpowiedzUsuńCzytam tylko dla ciebie, trochę smutek że bez wstępu :c ;)
Haha, u mnie jutro, bo dziś ostatni wpis poświęcony jajom od Milki, podkreślam OD MILKI :DD
UsuńMożna powiedzieć, że jaja Milki to prawdziwy... cukier w cukrze (czoko zakłada okulary przeciwsłoneczne, w tle słychać YEEAAAHHH)
OdpowiedzUsuńHaha, uwielbiam cię :DDD
UsuńCałkiem przyjemne tylko ta słodycz....
OdpowiedzUsuńPrzesadzili.
Usuń