wtorek, 19 stycznia 2016

Ritter Sport, Whole Hazelnuts

Wstać czy nie? Boże nie wstanę! Zaśpię, zimno mi, nic się nie stanie jak nie pójdę. Debilu, przecież nie znosisz przepisywać, wstawaj! Rozumiesz?! WSTAWAJ! to ostatnia szansa, zaraz będziesz biegała z jęzorem na brodzie, już 15 po siódmej.. Ostatnie ostrzeżenie, wstawaj.
Chyba zaraz padnę na klawiaturę i usnę. Serio jestem nieprzytomna, wstać rano to nie lada sztuka. Wy też macie taki problem? Może czas zacząć kłaść się wcześniej? - hahaahahha

Zaniepokojona widokiem kilku ostatnio otwieranych słodyczy postanowiłam wziąć się za te leżące najdłużej, ostrożności nigdy za wiele więc nie zastanawiałam się,  złapałam tabliczkę zakupioną we wrześniu, jej termin się zbliżał, a do tego to produkt z orzechami, przez myśl przebiegły mi orzechy zatęchłe. Jak się później okazało pospiech nie był potrzebny, więc z resztą "staruchów" się nie gorączkuję. 


Opakowanie przedstawia tam tabliczkę, mnóstwo orzechów, barwa czekolady i logo RS, nie ma co długo nad nim rozmyślać, trzeba otwierać. Tak na marginesie - czy ktoś z was, kiedykolwiek otworzył ją tak jak sugeruje producent, dobrowolnie połamał ją przed otwarciem? 
16 kostek ukazało się w stanie idealnym, pomiędzy nimi prześwitywało kilka orzechów, logo było na miejscu, wszystko, zdaje się, jak należy. Kolor jednak był zadziwiająco ciemny, zupełnie nie mleczno - czekoladowy, ale nie był to brąz wskazujący na tabliczkę gorzką czy nawet deserową. Pachnie kakaowo z dozą słodyczy, intensywnie, nawet zatkany nos nie zatrzymał zapachu. Spód wypełniony dużymi orzechami, jak zwykle znalazły się dwie gołe kostki, jak zwykle też znalazłam w tym plus. Zaczęłam od chrupaczy. 

Było ich dużo, kilka skrywało się wewnątrz kostek, łatwo dawały się oddzielić  i spróbować. Chrupiące, podprażone, gorzkawe, a także lekko wilgotne w środku, niby dobre, okej, a nie smakują mi tak jak w białej Alpen Gold, tamte to było mistrzostwo!
Z trudem ułamałam pusty kawałek, czekolada jest twarda. Ciekawa co z tego wyniknie zostawiłam pole do popisu samej cząstce, niech robi co chce. Nie rozpuszcza się tak szybko jak mleczne tabliczki, do tego nie do końca gładko, nie jest przesłodzona, obok słodyczy stoi kakao i niewysoka mleczność. Zaskoczyła mnie bardzo, jest stonowana, kakao (to mleczna czekolada :D) czuć wyraźnie lecz nie gorzko, w buzi okazuje się miększa, robi błotko, subtelnie słodkie. Zaczyna delikatna słodycz, dołącza do niej i przewyższa kakao, następnie dochodzi mleczny pierwiastek, to drugie przybiera na intensywności, a słodkość równa się z mlecznością. 


Grube kostki na początku aż ciężko opanować, orzechy odgrywają dużą rolę, wpasowują się,  także przyczyniają się do ostatecznego odbioru tabliczki  - jako mało słodką. 
Nie wiem co z nią zrobić, szukałam słodyczy którą łagodziłyby orzechy, mleczności i aksamitności, którym charakteru nadawałyby wyżej wymienione. Ta tabliczka to przeciwieństwo  cech, których oczekiwałam, które jak dla mnie powinny być w każdej mlecznej tabliczce z orzechami. Było okej, ale nic więcej, na pewno nie wrócę do niej ponownie, wolałabym sprawdzić jak ma się sprawa w klasycznej "czekoladzie z okienkiem". 

A wy co o niej myślicie? Lubicie? Może to moja była jakaś felerna? 
Biała to przy niej mistrzostwo! :D


Ocena: 3.5/6
Cena: 2.79(promocja)
Gdzie kupiłam: Kaufland
Kaloryczność: 573/100g


23 komentarze :

  1. jak ja dawno nie jadłam żadnego riterka, ten kuszący jest :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cooo? Przecież ta tabliczka jest pyszna! Ranisz mi serce :(
    Też mam takie ogromne problemy ze wstawaniem. U mnie dochodzi jeszcze problem bezsenności...ja nie śpię do 4 w nocy, czasem nawet 6 i mam tylko godzinę snu. Wykończy mnie to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz.
      Matko, to ty po godzinie snu jesteś nieprzytomna, może udaj się do lekarza, bo bezsenność to nie jest mały problem.

      Usuń
  3. Uwiebiam prawie kazdego Rittera, ale tego nie probowalam :) .Jadlam za to wlasnie te Alpen Goldy, ktore tez uwazam za bardzo udane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klasyk, mleczna z orzechami czyli czekolada którą powinien mieć każdy producent, a i tak zawsze rzadko się po nią sięga "bo zbyt nudna" - prawda? :DD

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jadłam dwie czekolady Ritter i mi nie smakowały... A jeśli chodzi o czekolady z orzechami, które uwielbia moja siostra to są takie produkowane dla Kauflandu - według mnie lepsze w smaku (to samo powiedziała moja siostra i tato). Tabliczka 200g kosztuje 5-6zł ale na promocji można kupić po 4zł - one mają więcej orzechów (jest też wersja z migdałami a z orzechami laskowymi:mleczna i deserowa 64% kakao) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za info, kiedyś spróbuję, chyba wiem o jakie Ci chodzi, bo na blogu jest biała :D

      Usuń
    2. Od dzisiaj są nawet na promocji po 4zł :)

      Usuń
  6. Nie jadłam tej ,jakoś zawsze wybieram smaki które występują tylko sezonowo:)

    OdpowiedzUsuń
  7. To Ritter, dzięki któremu polubiłam tę markę! :D Kupa orzechów, które są naprawdę dobre - no ogólnie super. :DDDD

    OdpowiedzUsuń
  8. co kończy się ich data ważności? Kupiłam dwie Ritterki inne smaki ze względu na cenę... Teraz już wiem dlaczego :D Ale dobrze, że nie mam problemu jeść coś po terminie :)

    Oj poranki bywają trudne, ale nie da się u mnie przynajmniej wcześniej położyć bo doba jest dla mnie stanowczo za krótka :<

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm akurat tej tabliczki nigdy nie jadłyśmy, bo jest dla nas zbyt zwyczajna :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba najczęstszy powód nie kupowania czekolad z orzechami xDD

      Usuń
  10. Jedząc w wersji 65g, prawdopodobnie zagranicznej, byłam o krok od siódmego nieba :D Faktycznie nie była tak słodka jak bywa Ritter, no i zauważalnie bardziej kakaowa, mmm ^·^ Dla mnie 9/10, chociaż muszę jeszcze spróbować wersji 100g :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj, ciekawa jestem jak wypadnie :)

      Usuń
  11. Jak położę się wcześniej, po prostu będę leżała i się wkurzała. A jak na drugi dzień mam jakieś stresujące wydarzenie, to już w ogóle zasnę dziesięć godzin po "moim czasie".

    Rittera w tym wariancie nie lubię.

    OdpowiedzUsuń

Podobał Ci się wpis? Masz odmienne zdanie, a może jakieś rady? Chętnie posłucham wszystkiego i wszystkich z osobna. Będzie mi miło, gdy zostawicie ślad swojej obecności ;)