wtorek, 16 lutego 2016

Ritter Sport, Nuss-Kipferl

Dzisiejszy dzień zaczął się fatalnie. Przywitał mnie telefon pełny informacji, o super, znajoma ze szkoły zaobserwowała mnie na insta... Nikt miał o tym nie wiedzieć, ale trudno, olej to dziewczyno, zaraz musisz zebrać się do wyjścia, sprawdzę jeszcze tylko pocztę i inne media społecznościowe (ach te pełne nazwy :D). O, ktoś zgłosił moje konto.. Zaraz, co?! Jeszcze raz? Słucham? Ludzie naprawdę nie mają co robić. Nie obchodzi mnie to, że ta osoba może to czytać, mam to gdzieś, to miało być miejsce, w którym będę mogła się wygadać i podzielić jedzonymi słodkościami, czyta to ktoś ze szkoły? W takim razie pozdrawiam!
Nie rozumiem tego, myślałam, że teraz nikomu nie przeszkadzam, żyję sobie spokojnie w swoim świecie, ale jak widać i tak znajdzie się debil, któremu się nudzi, lub zwyczajnie cię nienawidzi. Tylko przecież sama o tym pisałam, że mam kilka osób które irytują mnie wszystkim, ale omijam je, nie rozmawiam z nimi, nie istniejemy dla siebie, po co mam robić im na złość? Nie widzę w tym sensu. Wdech i wydech, nie będę się tym przejmować...

Na komentarze pod poprzednim postem odpiszę jutro rano ;)


Pamiętacie jak mówiłam, że nie otworzę czekolad z zimowej edycji dopóki nie dorwę niebieskiej? Nie, niestety nie udało mi się jej zdobyć, ale po przeczytaniu recenzji u Kimiko, która najlepsza nie była, o dziwo nabrałam co do niej większej ciekawości. Tego dnia niezwykle duża kaloryczność (590 w tabliczce) nie była mi tak straszna. Odgrzebałam więc produkt i spojrzałam na opakowanie. Jedną połowę zajął kwadratowy bałwan odziany w bordowy szalik i czapę, które barwą odpowiadały stronie prawej, na środku niezmiennie ulokowano logo Ritter Sport. Podczas wyjmowania czekolady, a co za tym idzie, trzymania jej w palcach, zaczyna się już rozpuszczać. Przekroiłam kostkę, aby zobaczyć co kryje się w środku, towarzyszył temu chrzęst, który zapowiedział niezłe chrupanie. A jak pachnie? - Słabo (delikatnie), trochę mlecznie, mocno słodko, a także nieco orzechowo. Nie wiem dlaczego, ale w drugiej bądź trzeciej Ritterce z rzędu, podczas działania nożem odpada spód, od niego więc zaczęłam. 


Bardzo miękka, rozpływa się błyskawicznie, tłusta, lecz dużo mocniej niż przeciętny RS, na szczęście słodycz jest już w normie, nie za wysoka, aczkolwiek jak najbardziej obecna. Wyczuwalne jest także kakao, a gładkość łącząca się z delikatnością sprawia wrażenie plastelinowo - kremowej. 
Nadzienie jak zawsze występuje w niemałej ilości, ma nieokreślony, brudny kolor, przez który widoczne są średniej wielkości kawałki. Znów przywołać muszę miękkość i tłustość, są one większe niż w otoczce, która trzyma wnętrze w ryzach, wyswobodzone daje się formować, brudzi paluchy i rozpuszcza się w nich. Z języka znika w sekundzie, na końcu dają o sobie znać orzechy laskowe, nuta muska podniebienie, zmywa się i daje pole do popisu kawałkom, a ich z pewnością nie pożałowano.  Orzechów jest znacznie mniej, podkręcają smak, są podprażone i lekko chrupiące, ciasteczka według mnie wypadły lepiej, nie mają wybijającego się smaku, za to mocno chrupią, nie kalecząc przy tym języka. Czuć orzechy, jednak dopiero po chwili i nie jest to bardzo intensywne, wysoką tłustą maślaność, która pochodzi w głównej mierze od nadzienia, a także mocną słodycz i delikatną mleczność. 


Cząstka rozpuszcza się w sekundzie, zostawia multum dodatków, które trzeszczą w zębach, urozmaicają niemal jednolitą całość i w następnej kostce, gdzie orzechów znalazło się więcej, podkręcają smak. Jest bardzo miękko, po przegryzieniu w sekundzie robi się jakby rzadko, tak jak w ciastkach Creme Brulee. Rozpływa się błyskawicznie, błotniście, na początku czuć mleczność i nutkę kakao, zewnętrze tworzy podkład, który przygotowuje na tłustość jaka od nadzienia przychodzi szybko. Dokłada ono tłuszczu, którego nie mogę nazwać inaczej jak tylko maślanością, mocniejszą słodycz, na końcu zaś orzechowy smaczek. Drobinki zachowują trzeszcząco - chrupiące właściwości, a także podkręcają orzechowy odbiór całokształtu. 
Smakowo jest delikatnie, mocno słodko, mlecznie - orzechowo i zaskakująco tłusto. Kubki smakowe czekoladę czują raczej mało, ale chrzęst im się podoba. Ogólnie rzecz biorąc było smacznie, jednak nawet mi przeszkadzała nadmierna tłustość, która po dwóch paskach nie była już fajnym masłem, a stawała się  uciążliwa. Szkoda, bo gdyby nie oda, byłabym skłonna dać 5


Ocena: 4/6
Cena: 3.99
Gdzie kupiłam: Carrefour
Kaloryczność: 590/100g 
    147 kcal w pasku


30 komentarzy :

  1. Mi nie smakowała. Odebrałam ją jako mdłą, a nie delikatną, a ta tłustość (w połączeniu ze słodyczą), mnie zmęczyła. Jednak fakt, że przynajmniej było co tam chrupnąć.

    PS No, to nie dziwię się, że nie chciałaś, by znajomi wiedzieli o tym, co robisz, skoro tak się zachowują... Współczuję i wierzę, że szybko im się znudzi zaglądanie na, jak rozumiem, bloga o zupełnie nie ich tematyce. Rób dalej swoje i nie przejmuj się! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, masz znacznie większe doświadczenie z czekoladami niż ja..

      Dziękuje ;)

      Usuń
  2. Zdecydowanie bym jadła. Nie wiem czy można być obiektywnym nie znając smaku ale i tak bym jadła

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóz, są ludzie i ''ludzie'' więc nigdy nie wiadomo co Ci drudzy mogą zrobić ;) Mam nadzieję, że z tym zgłoszeniem nie jest nic poważnego?

    Czekoladę mam, ale sobie jeszcze czeka. Recenzja Kimiko mnie nieźle zniechęciła, ale mam nadzieję, że odbiorę ją lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, założyłam nowe konto i tyle :)
      Też mam taką nadzieję, ale ty bywasz surowa :D

      Usuń
  4. No wiesz, ludzie sa dziwni, ale watpie, zeby ta dziweczyna co cie zaobserwowala miala zle zamiary. A ty przeciez nie masz sie czego wstydzic na tym blogu-ladny, duzo czytelnikow... Glowa do gory!
    Tej czekolady akurat nie jadlam, tylko niebieska Vanille Chai Latte, ale poki jsszcze zimna trwa, chcialabym the sprbowac :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale fajnie że udało ci się zdobyć tę ritter!:* moje 3 czekają nie otwierane jeszcze:/
    buziaki!:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukałam niebieskiej i z jej kupić się nie udało niestety..
      Pozdrowionka :D

      Usuń
  6. nie masz się czego wstydzić! Masz zawalistego bloga i niech podziwiają, a co! :D

    Ale rozumiem Twoje uczucia, jakby u mnie na studiach dowiedzieli się o moim infantylnym blogu, nie miałabym życia. Ale ty wygadana jesteś, dasz sama im popalić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ach zapomniałam o czekoladzie! Najchętniej przetestowałabym wszysnie tkie smaki Ritter więc i na ten bym się skusiła, ale cena zawsze mnie odstrasza :D Nie mam pojęcia czemu bo 3,99 to nie tak źle :)

      Usuń
    2. Haha, jesteś kochana ;)
      Jaki tam infantylny, nawet tak nie mów. Jesteś dojrzałą osobą, która po prostu nie wstydzi się tego, że w środku wciąż ma coś z małego dziecka, jak każdy :D
      W innych sklepach chyba była droższa ;)

      Usuń
    3. ale ja mam to jakby przejaskrawione jak moje zdjęcia na blogu xDD Ale dzięki, to ty jesteś kochana :D Ech... wiedziałam, że mój romans z tą czekoladą skazany jest na klęskę... szczęściara! :D

      Usuń
    4. HAHA :D Może tylko Ritter nie był Ci pisany, znajdziesz lepszego :D

      Usuń
  7. Czekaj, ale zgłosili Cię, bo co...? Przecież trzeba podać jakiś powód.

    Na czekoladę jak miałam, tak nadal mam wielką ochotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Podszywam się pod inną osobę"
      Na recenzję nawet nie czekam, pewnie pojawi się jakoś w lecie, prawda? :D

      Usuń
    2. Hahaha, podszywasz się pod czekoladę :D

      Recenzja... HMMMM :D

      Usuń
    3. Haha, dokładnie (tylko to chodziło o prywatne konto) :DD

      Usuń
  8. Wygląda pysznie, nigdzie u siebie jej nie widziałam, będę musiała jej poszukać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako, że to edycja zimowa, mogą być problemy, ale powinna być na kolejną :)

      Usuń
  9. Czy mi się tylko wydaje, czy jest ona podobna do Karamell Nuss? Bo brzmi podobnie, tylko trochę gorzej, bo ta tłustość i kawałki orzeszków :P
    Ja żałuję że nie założyłam sobie konta na Instagramie oderwanego od profilu na facebooku, teraz parę znajomych mnie zaobserwowało i nie mogę nic wstawić xD Głupio że coraz trudniej być w internecie anonimowym :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest nieco inna, ale masz rację, są dość podobne :D
      Ja instagrama i stronę na fb miałam całkiem oddzielnie od prywatnego profilu, a i tak znaleźli :/)

      Usuń
    2. Nigdzie nie można czuć się bezpiecznym ;-;

      Usuń
  10. Coś mi się wydaję, ze już nie spróbuję tej czekolady, nigdzie nie mogę jej dorwać... Tzn. na upartego bym ją dostała, ale nie uśmiecha mi się płacić 6 lub więcej złociszy ;P Przydałby się jakiś sklep firmowy, wyprzedający resztki ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja musiałam pożegnać się z niebieską, też straciłam już nadzieję.. Albo stragan/sklep z niemiecką żywnością, marzę o takim.

      Usuń
  11. Jadłam ją i była taka za mało wyrazista, trochę mdła i bezpłciowa xD Zwłaszcza w porównaniu do przepysznej chai latte, ale może nie będe pisać elaboratów o tym jaka była cudowna, by nie dobijać ;3
    A znajomymi się nie przejmuj, rób swoje! Mojego bloga też wystalkowali i generalnie to jedni się śmieją, czasem słyszę komentarze, że mi dupa urośnie, a niektórzy polecają czekolady, których nie jadłam i nagle odkryliśmy wspólne zainteresowania xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już i tak czytałam, że jest smaczna ;(

      Usuń
  12. A mi smakowała. :D
    Innymi ludźmi się nie przejmuj, szkoda życia. :) Ty nikomu krzywdy nie robisz, więc rób to, co lubisz. :)

    OdpowiedzUsuń

Podobał Ci się wpis? Masz odmienne zdanie, a może jakieś rady? Chętnie posłucham wszystkiego i wszystkich z osobna. Będzie mi miło, gdy zostawicie ślad swojej obecności ;)