sobota, 9 stycznia 2016

Mondelez, Milka Toffee Wholenut

Są takie słodycze, z którymi wiążą nas wspomnienia, pyszne i słodkie, każące wręcz sięgnąć po dany produkt ponownie. Doskonale pamiętam w jakich okolicznościach pierwszy raz jadłam dziś prezentowaną czekoladę, było lato, miałam kilka lat, kupiłyśmy ją z mamą idąc na kompromis, zakochałyśmy się od pierwszej kostki. Wracałam do niej kilka razy, nie powiem ile dokładnie, ale myślę, że będzie to liczba krążąca wokół sztuk sześciu. Miałam na nią ochotę już dłuższy czas, ale nie mogłam znaleźć jej w żadnym sklepie, rozumiecie?! Najpyszniejszej milki nie było w Almie, Carrefourze, Kauflandzie, znalazłam jedynie w sklepie no name "u siebie", ale kosztowała 17 złotych! O.o Aż tak mnie nie powaliło, postanowiłam, że poczekam, w końcu dowiozą. Jednak zaczęłam się już martwić, że wycofują ją z naszego rynku, tak samo jak to się stało kiedyś z dużą Noisette. Była już kolejna promocja, podczas której za 300 gramów szczęścia i kalorii wystarczy zapłacić jedynie 7 złotych bez jednego grosza. Na szczęście, z szybciej bijącym sercem, pełna obaw, że zabraknie jej na blogu, poszłam po raz enty do supermarketu i w końcu mogłam wyjść w pełni zadowolona, wzięłam tablice, zostawiając na półce jedną, złamaną.
Wróciłam do domu, zakupy włożyłam do pudła, a najważniejszej zdobyczy kazałam czekać, czekać na cukrową chcicę, pamiętałam jakich wrażeń kiedyś mi dostarczyła i byłam pełna nadziei, że zdobędzie maksymalną ilość punktów, że nie zawiedzie, nie zburzy obrazu czekolady niemal idealnej.  


Przy każdej dużej Milkce (wykluczając Choco Jelly) zachwycam się nad jej opakowaniem, uspokajający wręcz fiolet, wielka, apetyczna, przekrojona kostka, wygląda to naprawdę dobrze, zachęcająco i pysznie. Chwila zadumy nad oprawą i szybkie przejście do zapachu. Uchyliłam plastik, od razu poczułam słodką woń,  mleczno czekoladowo - karmelową, przełknęłam ślinę i wysunęłam długi prostokąt. Został podzielony na 9 rządków, 36 małych kostek, każda z nich ma wypukły "guziczek", na którym widnieje "słodki akcent" w postaci logo "Milka". No dobra, łamanie na paski trudne nie było, łatwo, szybko i przyjemnie :D Bez żadnych trzasków, bez krzywego dzielenia, bez gięcia i psikusów. Ukazało mi się nadzienie koloru brudnej bieli brudnego beżu (internet się przydaje :D, ach te kolory). Wygląda to zachęcająco, jeszcze lepiej gdy przekroimy kostkę, co prawda jedne orzechy są duże i okazałe, inne małe i biedne lecz każde oblepione karmelem, wygląda to wręcz idealnie. 


 Bałam się, że czekolada zacznie rozpuszczać się w palcach, to się nie stało, jest jednak bardzo miękka, gruba, nie z każdej cząstki daje się ładnie oddzielić. Bardzo mleczna, słodka, rozpuszcza się szybko, aksamitnie i tłustawo. Jest dobra, typowa milka, w mniejszej ilości, jako otoczka, sprawdza się świetnie. Następne poszły orzechy, nie są tak kruche jak w ostatnio jedzonej Alpen Gold, gorzkawe, nie podprażone (albo ledwo ledwo) i chrupące. Otaczał je karmel, złocisty, płynny i lepiący. Wystarczyło rozgryźć kostkę, aby zobaczyć jak ciągnie, wylewa się jego "nitka". Gładki i bardzo słodki, w smaku to prawdziwa mieszanka wyraźnego toffi i karmelu. Nieprawdopodobnie szybko przeszłam do kremu, nadzienie jest miękkie, ale gęste i zwarte. Gładkie, nieznacznie tłuste, jeszcze słodsze od czekolady i karmelu, mleczne i powiedziałabym, że orzechowo karmelowe, najpierw wyczułam orzechową nutę, później wysunęła się karmelowa, niezbyt intensywna lecz wyczuwalna, robiło się coraz bardziej słodko, a krem wydawał się zbliżać w stronę toffi. Rozpuszcza się szybko i gładko. 


Położyłam kostkę na języku i pozwoliłam swobodnie rozpuszczać, dzieje się to szybko, czekolada robi błotko, zaczyna łączyć się z nadzieniem/kremem, karmel wypływa, muska kubki smakowe i otacza powstałą masę. Breja jest bardzo słodka, i gładka, zostaje jedynie orzech, reszta znika, zostaje kulka, aby było na czym zawiesić ząb. Z drugą cząstką rozprawiłam się tak, jak lubię, od razu poddałam naciskom szczęki. Jest bardzo miękka, jedwabista, chrupiący element próbuje przełamać słodycz. Całość bardzo słodka, w smaku głównie czuć czekoladę i karmel, wyróżnia się on, jednak dochodzi do niego krem i orzech. "Karmelowe Toffi", orzechowo - toffiowy krem, mleczność i wysoka słodycz. 
Pyszna, miękka, mleczna, strasznie słodka i toffiowo karmelowa. 


Crispy Joghurt zdobyła 5,  Choco & Biscuit miała 10 w starej skali, co równoznaczne jest z 6 dzisiejszą, a Toffe Wholenut jest zdecydowanie lepsza, nie pozostaje mi więc nic innego.. :D 


Wiecie co, w Kaufie mnie przerobili, półka z dużymi milkami obklejona była żółtymi karteczkami oznaczającymi przecenę, zaopatrzyłam się w parę innych słodkości i udałam się do kasy. Standardowo zachowałam paragon aby móc spisać cenę na blogu. Wiecie co? Policzyli mi za nią 10,90, właśnie pisząc ten  post się o tym dowiedziałam, dobra pewnie i tak bym ją kupiła, ale żyłam w świadomości, że nabyłam ją za jedyne 7 polskich złotych. 


Ocena: tam - tara - dam! wyróżnienie słodyczoholika
Cena: 10,90
Gdzie Kupiłam: Kaufland
Kaloryczność: 560/100g
    187 kcal w pasku


24 komentarze :

  1. Nie ma opcji żeby wycofali ten smak, bo ma tylu fanów, że szkoda gadać :D Mój tato jest w stanie opędzlować całą w jedną noc! :D Ja ja bardzo lubię, ale ona jest tak słodka, że po 2 kostkach wymiękam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas wszystko może się zdarzyć, ale strach mnie obleciał na samą myśl, że mogłoby jej nie być :D Cienias z Ciebie i tyle, z Twoim tatą bym się dogadała :DD

      Usuń
    2. Taaak, byś go polubiła :D

      Usuń
  2. Hahah, moj tata tez zje taka cala w noc, identycznie jak Natalie! a mama z kolei taka duza Oreo ;D. Now dziwie sie, ze wystawilas jej 7-jest nalrawde przepyszna. Ja chcialabym tylko, zeby zrobiki taka mniejsza wersje, bo tak to sie taka dlugo je i pozniej trzeba sie dzielic :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do tej Oreo mam mały uraz, a poza tym, nie smakowała mi tak bardzo. O tak, ja również żądam wręcz 100 gramowej tabliczki :)

      Usuń
  3. Milka i karmel, zabójcza dla mnie mieszanka >.< Ale rozumiem, że ma oddanych wielbicieli, dla mojej koleżanki to był wzór czekolady ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Akurat nie pamiętamy w jakich okolicznościach jadłyśmy tą tabliczkę ale masz rację, zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z każdym słowem. Ta czekolada to niebo i chociaż jadłam tylko jedną jej kosteczkę to do dziś pamiętam ten smak. :D Razem z wersją z herbatnikiem jest najlepsza. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko jedną? Ja bym się nie zatrzymała, minimum to pasek :D

      Usuń
  6. lubię ją, ale nie na tyle jak Wy dziewczyny :) Może dlatego, że milka nie jest dla mnie ideałem i dlatego cały czas upatruje szczęścia gdzie indziej. Ale przyznaję obłędnie to jest ulepkowo i zasładzająco :D Nawet ja nie narzekam na poziom jej posłodzenia :) Ale uważam, że ta większa jest milion razy większa od miniaturki! A od caramel milki to już przepaść ( może dlatgo, że to karmel właśnie xD Hahahaha czekam na komentarz Olgi, to ona ma obsesje pozytywną na jej punkcie ^^ Co do ceny, na jak taką dużą tabliczkę to 11 zł to mało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, już Cię nie lubię!
      Milka nie ideałem?Szukasz szczęścia gdzie indziej?
      Nie no dobra, żartuję, Milka i dla mnie nie jest ideałem czekolady, ale ta jest przepyszna :D

      Usuń
  7. Jest pycha, kocham tę orzechową zasmaczystość i ten biały krem i słodką czekolada mmm,... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Za pierwszym razem, kiedy ją spróbowałam też mnie nadzwyczajnie zachwyciła. :D Ale nigdy nie widziałam, aby jakaś duża Milka aż tyle kosztowała. Biorąc po uwagę tamta chwilę tez bym jej na pewno tyle dała. I czemu ja nie widziałam nigdzie dużej Noisette? :o Ona była w Polszy!? Na szczęście d'année było mi ją spróbować prosto z Niemiec.

    OdpowiedzUsuń
  9. To moja ulubiona Milka i również wiąże się ze wspomnieniami. Pierwszy raz dostałam ją od taty i zakochałam się już od pierwszej kostki. Gdybym mogła, dałabym jej nawet trzy unicorny smaku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Huhu, czyżby jeszcze większa miłośniczka? :D

      Usuń
    2. Największa na świecie :)

      Usuń
  10. 17 zł! O rety! Szkoda że ostatecznie okazało się że kosztuje 10,9 a nie 7zl.
    W każdym razie bardzo lubię te Milkę i poluję na jakąś dobrą cenową okazję ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo,ale to bardzo lubię tą czekoladę)

    OdpowiedzUsuń

Podobał Ci się wpis? Masz odmienne zdanie, a może jakieś rady? Chętnie posłucham wszystkiego i wszystkich z osobna. Będzie mi miło, gdy zostawicie ślad swojej obecności ;)