Hej hej, nie było mnie od piątku, ale stało się to o czym mówiłam ostatnio - ładowarka padła całkowicie, a zamówiona doszła dopiero dziś. W weekend radziłam sobie z telefonem, ale nie chciało mi się stukać w ekran całego wpisu - chyba rozumiecie, odpoczęliście trochę ode mnie, a i ja zrobiłam sobie wolne :D

Miał być edycją limitowaną, a chyba się zadomowił i zostaje na stałe. Kupiłam go jakoś pod koniec wakacji/na początku roku szkolnego, było to długo po "premierze", produkt do tej pory gości na polskich półkach, nie ma więc obaw o to, że ewentualnie narobię wam ochoty, a obiektu nie będzie. Możliwym jest w ogóle abyście o nim nie słyszeli? był już raczej na każdym blogu z recenzjami, ten mój zapłon xD
Do rzeczy.. Opakowanie i od razu pozytywne odczucia, jest ładne, biel i złoto przyciągają i sprawiają wrażenie czegoś lepszego, podoba mi się o wiele bardziej niż klasyka. Może być lepiej?

Otworzyłam, w środku standardowo siedzą dwa paluszki, białe - jak sugeruje opakowanie, jednak nie pachną one praktycznie niczym. Przekrój prezentuje się apetycznie i zachęcająco, czekolada tworząca z wierzchu fale, jest (jak na te gabaryty) całkiem solidna. Ze smakiem już gorzej, zabrzmi to co najmniej śmiesznie, ale jakby biała czekolada zgubiła się w czekoladzie, jest bardzo delikatna w smaku. Tłustawa, mocno słodka, gładka i śmietankowa lecz jak mówiłam - mało wyrazista. Plus to czy minus? Zależy jak na to spojrzeć..
Na górze mamy karmel, znany i wam i mi. Gęsty, taki zwarty, ciągnący, słodki i gładki, po prostu lepiej niż smaczny. Łatwo odchodzi od ciastka, łączy się z czekoladą i rozpuszcza, interesująco.. Spód dla równowagi nie męczy "białą śmiercią", kruchy i suchy, dobrze wypieczony, za twix'sem(?) nie przepadam, ale ciastko zawsze było moim ulubionym elementem.
Wypiek spełnia swoją rolę i łagodzi słodycz. Zapomniałabym, między nim a złocisto - pomarańczowym tworem znajduje się cienka strużka mlecznej czekolady, nie wnosi ona nic do całości, zapewne wpływa na łatwość oddzielania warstw, jest niewyczuwalna, jakby zaplątała się z pierwowzoru.
Opinia końcowa? Werdykt? No więc tak. Po pierwsze, najważniejsze - wygrywa ze zwykłym, jak i Cappuccino. Po drugie - dobre ciastko i karmel w połączeniu są jeszcze lepsze, słabo wyczuwalna otoczka przygrywa im i dodaje słodkości.
Raczej do niego nie wrócę, jeśli miałabym wybierać, padłby na przedstawianą dziś "edycję limitowaną".
Ocena: 5/6
Cena: około 1,50
Gdzie kupiłam: Żabka
Kaloryczność: 503/100g
116 kcal w paluszku


























